WYZNANIA - KANAE MINATO
Jestem pasjonatką literatury wszelakiej. Właśnie w tym miejscu dzielę się swoimi przemyśleniami na temat przeczytanych przeze mnie książek.
Szukaj na tym blogu
poniedziałek, 7 kwietnia 2025
środa, 5 maja 2021
PROJEKT HAIL MARY - ANDY WEIR
Samotny astronauta. Straceńcza misja. Zaskakujący sojusznik.
Dzisiaj swoją premierę ma książka Andiego Weira „Projekt Hail Mary”. Po rewelacyjnym „Marsjaninie”, który mimo specyficznej narracji okazał się jedną z moich ulubionych książek, z ogromnym zaufaniem sięgnęłam po „Projekt…”, oraz z ogromną pewnością tego, że ta książka mnie nie zawiedzie.
Kiedy Słońce zaczyna świecić coraz słabiej, ludzkość już wie, że bez planu ratunkowego, czeka Ziemię lodowa katastrofa. Plan zakłada wysłanie ekipy ratunkowej w kosmos, tak by dzięki nauce zapobiec temu co nieuchronne i odnaleźć przyczynę gaśnięcia Słońca. Ryland Grace, nauczyciel szkolny, z przerwaną karierą naukową jest samotnym astronautą, jedynym który przeżył tę samobójczą misję. Z daleka od domu, nie do końca świadomy tego co właściwie się wydarzyło i czego się od niego oczekuje. Czy ta wyprawa zakończy się sukcesem, czy będzie, tak jak od samego początku się wydawało, misją samobójczą.
Zacznę może od tego, że absolutnie się na tej powieści nie zawiodłam. Świetna narracja, zabawne dialogi, wyrazista osoba głównego bohatera i historia, od której nie mogłam się oderwać, to wszystko składa się na doskonałą opowieść, która dostarcza nie tylko wspaniałej rozrywki, ale i wiedzy naukowej z dziedziny biologii molekularnej i chemii. Niech to jednak was nie przeraża – wszystko podane jest w przystępny i bardzo interesujący sposób. Kosmiczne opowieści przeplatają się z wydarzeniami z przeszłości. Początkowe czytelnicze zagubienie, które nam towarzyszy, dzięki odkrywaniu przez autora kolejnych sekretów zmienia się w zachłanne przyswajanie tej opowieści, która z rozdziału na rozdział coraz bardziej wciąga. Tutaj nie ma przypadkowych zdarzeń, osób, czy miejsc. Kolejne elementy tej kosmicznej układanki wskakując na swoje miejsce tworzą doskonale przemyślaną i perfekcyjne zrealizowaną, pełną emocji historię.
Projekt Hail Mary to z pewnością jedna z najciekawszych premier tego miesiąca. Ja jestem nią zachwycona.
OCENA: 9/10
wtorek, 4 maja 2021
PIĘTNO KATRINY - AGNIESZKA BEDNARSKA
"Piętno Katriny” to moja druga powieść Agnieszki Bednarskiej. Pierwszą była „Zanim się obudzę”, po lekturze której już wiedziałam, że po kolejną sięgnę w ciemno.
Huragan Katrina był jednym z trzydziestu najbardziej niszczycielskich huraganów, jakie kiedykolwiek nawiedziły Stany Zjednoczone. Zarządzono ewakuację mieszkańców z najbardziej zagrożonych terenów. Niszczycielska siła wiatru, przerwanie wałów i błędy rządzących doprowadziły do ogromnej tragedii. Zginęło 1836 osób, a 705 zostało uznanych za zaginione. Powódź zatapiała całe miasta. Ginęli ludzie i zwierzęta. Kataklizm przetaczał się przez południowe stany zostawiając za sobą śmierć i zniszczenie. A potem nastąpiła cisza…jednak koszmar ocalonych mieszkańców na tym się nie skończył.
Do jednej z takich po powodziowych miejscowości przyjeżdża Amy, dziewczyna z Polski. To tutaj postanawia zacząć nowy etap życia. Jednak rzeczywistość w miasteczku nie jest sielankowa. Nadal unosi się tu groza wydarzeń z przeszłości, traumatyczne przeżycia już chyba nigdy nie opuszczą mieszkańców, tym bardziej, że niektórzy z nich wciąż widzą bądź czują obecność swoich zmarłych krewnych. Ale nie tylko Amy pragnie zapomnieć o przeszłości. Do domu na farmie wprowadza się trzyosobowa rodzina, której losy splatają się z losami dziewczyny. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a tajemnicze zjawiska niepokojąco przybierają na sile.
Agnieszka Bednarska z niesamowitym wyczuciem wplotła zjawiska paranormalne w historię miasteczka i życie jego mieszkańców. Tragizm wydarzeń z przeszłości bohaterów splata się ze współczesnością Norco Valley. Wspaniale wykreowane postacie nadają tej historii autentyczności a nastrój mrocznej jak bagna Luizjany grozy towarzyszy nam nieustannie. „Piętno Katriny” to powieść częściowo oparta na faktach. Ta tragedia wydarzyła się naprawdę. Jednak wplecenie jej w akcję powieści i połączenie ze zjawiskami paranormalnymi było naprawdę ryzykownym posunięciem. Ostatecznie okazało się strzałem w dziesiątkę. Groza, mrok, tajemnice ….. wszystko to składa się na niesamowitą opowieść, od której nie mogłam się oderwać.
OCENA: 9/10
środa, 29 kwietnia 2020
TEGO CI NIE POWIEDZIAŁAM - KELLY RIMMER
środa, 2 października 2019
WŁOSKI NAUCZYCIEL - TOM RACHMAN
poniedziałek, 29 lipca 2019
CHŁOPAK, KTÓREGO NIE BYŁO - ELŻBIETA RODZEŃ
Martyna jest młodą kobietą, która ze wszystkich sił próbuje zasłużyć na uznanie swojej rodziny. Ciężko pracuje w rodzinnym pensjonacie, jednak wciąż postrzegana jest przez rodziców i własną siostrę jako człowiek drugiej kategorii. Wszystko dlatego, że jako dziewięcioletnia dziewczynka pewnego dnia spotkała jedenastoletniego Kubę. W tym spotkaniu nie byłoby niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że tylko ona go widziała i tylko ona mogła z nim rozmawiać. Spontaniczność reakcji małej Martyny na fakt spotkania Kuby i uparte trwanie w przekonaniu, że nie jest on tylko wytworem jej wyobraźni, sprowadziły na dziewczynkę kłopoty. Psycholodzy, psychiatrzy, szpital, leki ..... od tego czasu to była jej rzeczywistość. Życie Martyny płynęło rytmem wyznaczonym przez rodziców i lekarzy. Z czasem dziewczyna nauczyła się mówić i robić to czego oczekuje od niej otoczenie, nie przyznawała się, że wciąż widzi swojego "zmyślonego przyjaciela". Po prostu żyła, a on zawsze był obok niej. Do czasu. Nastał bowiem dzień, w którym Kuba zniknął na zawsze, a wtedy świat Martyny runął.
Kilka lat później dziewczyna poznaje Jamesa, bogatego biznesmena zainteresowanego kupnem pensjonatu jej rodziców. Mężczyzna do złudzenia przypomina Kubę, chłopaka, który był dla Martyny wszystkim, a którego kilka lat temu tak nagle utraciła. Kim naprawdę jest James i czy Martyna kiedykolwiek dowie się dokąd odszedł Kuba? I czy nowy rozdział w życiu Martyny pozwoli jej rozpocząć samodzielne życie i odnaleźć w końcu prawdziwą miłość?
"Chłopak, którego nie było" to piękna opowieść o miłości, porozumieniu dusz i przeznaczeniu. Autorka w niebanalny sposób opowiedziała nam historię Martyny, Kuby i Jamesa. Od samego początku postać Kuby opleciona jest aurą tajemnicy i mimo że jest to niezgodne z logiką, istnienia chłopaka nie mogłam w żaden sposób negować. Nierealna postać, która pojawiła się w życiu naszej bohaterki i przez kilkanaście lat z nią była, stała się integralną częścią tej opowieści. Bez Kuby nie byłoby Martyny, bez Martyny nie byłoby Jamesa. Karty przeszłości powoli zostają odkrywane, elementy oplecione tajemnicą trafiają we właściwe miejsce, szare wycinki przeszłości z czasem nabierają barw, a nierealność wydarzeń logicznie splata się z rzeczywistością.
Powieść Elżbiety Rodzeń, to nie tylko romantyczna historia o miłości. Na kartach książki nie brak i tragicznych wątków. Każdy z bohaterów jest w pewnym stopniu naznaczony tragedią. Martyna, która od dziecka żyje z łatką osoby chorej psychicznie, Kuba który mimo wszystko jest tragicznie świadomy swojej nierealnej sytuacji i James, którego życie także nie rozpieszczało, a którego historia okazała się klamrą łączącą ich wszystkich. Ładunek emocjonalny tej historii jest ogromny.
Od pierwszych rozdziałów tej powieści wiedziałam, że mam przed sobą historię, która pozostanie w mojej pamięci na długo. Autorka opowiedziała ją naprawdę pięknie, tak umiejętnie wplatając wątki paranormalne w rzeczywistość, że czułam jakby to co spotkało naszych bohaterów wydarzyło się naprawdę. Z wypiekami na twarzy odkrywałam kolejne elementy tej niezwykłej układanki, a kiedy w końcu ją ułożyłam żałowałam, że to już koniec tej fascynującej przygody.
OCENA: 9/10
poniedziałek, 15 lipca 2019
SEKRETY JULII - ANNA PŁOWIEC
wtorek, 2 lipca 2019
LAS ZNA TWOJE IMIĘ - ALAITZ LECEAGA
piątek, 7 czerwca 2019
PLAC KONSTYTUCJI - DOMINIKA BUCZAK
Tłem wydarzeń rozgrywających się przez dziesięciolecia w "Placu Konstytucji" jest tytułowy warszawski plac i historia rodziny mieszkającej w jednym z domów powstałych na jego skraju. To miejsce jedyne w swoim rodzaju, pełne historii, świadek-symbol nowoczesnego świata, powstałego w "trudzie i znoju" na gruzach powojennej Warszawy. Plac Konstytucji na naszych oczach powstaje, żyje i przeobraża się przez pokolenia, transformuje tak, jak nasze społeczeństwo. Dla każdego pokolenia oznaczał on coś innego. Początkowo był dumą narodu, sztandarową inwestycją Warszawy, potem powiewem luksusu i dostatniego życia jego mieszkańców, by na końcu stać się areną walk polskiego społeczeństwa.
Lipiec 1952 roku - młodziutka Mania, świeżo upieczona warszawianka, studentka Politechniki i członkini ZMP z dumą współuczestniczy w budowie MDM (Marszałkowskiej Dzielnicy Mieszkaniowej). Jest dumna z wartości, które reprezentuje władza, podziwia przodowników pracy, popiera nowy ład i porządek oraz budowę lepszej, równej dla wszystkich Polski. To właśnie symbolem wszystkiego co dla Marii najważniejsze jest nowo wybudowany Plac Konstytucji, także symbolem nowoczesnego myślenia. Mania chce być bowiem nowoczesną kobietą, niezależną od mężczyzn, sama kształtując swój własny los. W lipcu 1952 dziewczyna nie wie jeszcze jak różne od dzisiejszych marzeń będą decyzje, które zmuszona będzie podjąć. Niedługo potem zachodzi w ciążę z nieznajomym, będącym jednodniową doprawioną alkoholem przygodą i wychodzi za mąż za kolegę ze studiów Jerzego Pabisiaka, którego ani nie kocha ani też nawet chyba nie lubi. Jest jednak coś co on za sprzeniewierzenie się własnym wartościom daje jej w zamian - mieszkanie w bloku przy Placu Konstytucji i dostatnie życie żony pracownika ministerstwa - a Maria w imię lepszego jutra tę propozycję przyjmuje.
Dominika Buczak opowiadając o życiu Marii Pabisiak i jej rodziny przedstawia nam najważniejsze wydarzenia powojennej Warszawy, przełomowe momenty polityczne w kraju i zmiany w świadomości Polaków. Losy jej syna Adama śledzimy w czasach studenckich buntów końca lat 60. i późniejszych politycznych przemian, a przeżycia wnuka Roberta, typowego kibola-narodowca, a także sąsiadów rodziny Magdy i Michała, przypadają na czasy "posmoleńskiego" podziału kraju i otwarcia części społeczeństwa polskiego na równość i tolerancję.
W losach tej rodziny jest wiele zamkniętych jeszcze stron, zakurzonych tajemnic, które dopiero dekady później wyłonią się na światło dzienne. To także historia o niezrealizowanych planach, zmiennych decyzjach i życiowych rozczarowaniach. Niedomówienia, przemilczenia i kłamstwa w imię dobra rodziny, stopniowo zaczynają zbierać swoje żniwa. Nie wszystkie tajemnice zostaną nam ujawnione już teraz, część z nich autorka odkryje przed nami dopiero w kontynuacji sagi. "Plac Konstytucji" jest bowiem jej początkiem, bo jak możemy przeczytać pod ostatnim zdaniem - cześć dalsza nastąpi.
Dominika Buczak, z ogromną dbałością o historyczne detale, stworzyła opowieść, która naprawdę zaciekawia. Piękny styl autorki i fantastycznie wykreowanie postaci, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowe, sprawiają, że od lektury nie sposób się oderwać. Mnie wciągnęła ona bez reszty, ja dosłownie żyłam tą opowieścią. W życie fikcyjnych Pabisiaków wplecione zostały historyczne postaci, które nadają powieści realizmu, wręcz utwierdzając nas w przekonaniu, że ta historia musiała wydarzyć się naprawdę. "Plac Konstytucji" to powieść dla tych wszystkich, którzy lubią wielopokoleniowe sagi wplecione w historyczne wydarzenia, klimatyczne, pięknie opowiedziane i zapadające głęboko w pamięć.
OCENA: 9/10
poniedziałek, 13 maja 2019
ESCAPE ROOM - MEGAN GOLDIN
Do windy znajdującej się w nowo wybudowanym, lecz jeszcze nie oddanym do użytku biurowcu, wsiadają cztery osoby, czterech współpracowników prestiżowej firmy zajmującej się finansami, w której to pieniądz jest racją jej istnienia. Świat miliardowych interesów, luksusu i ludzi pozbawionych skrupułów. Dla kariery zrobi się tutaj wszystko, dla pieniędzy jeszcze więcej. Zwabieni podstępem do windy, pełniącej funkcję miniaturowego escape roomu Vincent, Jules, Sylvie i Sam, nawet nie przypuszczają, że własnie teraz przyjdzie im zapłacić za popełnione grzechy, ale nim to się stanie wszystkie ich brzydkie tajemnice wyjdą na jaw. Winda rusza, gra się zaczyna, stad nie ma ucieczki. Pierwszą wiadomością jest napis - "Witajcie w pokoju zagadek. Wasz cel jest prosty: wyjdźcie stąd żywi". Kolejne podpowiedzi pojawią się z czasem, ale czy pomogą w wydostaniu się, czy raczej wprowadzą jeszcze większy zamęt? Kto wpadł na ten makabryczny pomysł i dlaczego zamknął tę czwórkę w tej klaustrofobicznej klatce bez światła, internetu i możliwości ucieczki?
Wydarzenia ukazane w powieści opowiedziane są z dwóch różnych perspektyw - przeszłości i teraźniejszości. Wydarzenia dziejące się tu i teraz to wydarzenia z windy, przeszłość, to życie Sary Hall, byłej, nieżyjącej już pracownicy firmy, w której pracuje zamknięta w windzie czwórka. Od samego początku możemy się więc domyśleć, że jest ona w jakiś sposób powiązana z tą sytuacją, nie wiemy jednak w jaki i komu to zawdzięcza. W miarę rozwoju akcji sytuacja w windzie jest coraz tragiczniejsza. Brak współpracy, zazdrość, obwinianie się nawzajem i w końcu jawna wzajemna wrogość, dodatkowo podsycana przez organizatora "korporacyjnej rozrywki", powoli zbliża nas do wielkiej katastrofy. Natomiast retrospekcja życia Sary, stopniowo odsłania nam kulisy tej makabrycznej zabawy.
Ten perfekcyjnie skonstruowany i trzymający w napięciu thriller korporacyjny wciągnął mnie od samego początku. Nie mogłam się wręcz od niego oderwać. Zafascynowały mnie patologiczne osobowości bohaterów i sama kłamliwa atmosfera korporacyjnego świata i dużych pieniędzy. Być może gdyby autorka umieściła akcję powieści w innym środowisku i nieco ja złagodziła, otrzymalibyśmy przeciętny thriller psychologiczny, że sztucznie podkręcanym napięciem, a tak otrzymujemy historię, którą ani na chwilę mnie nie znudziła i która sprawiała, że z każdą przeczytaną stroną chciałam wiedzieć więcej i niecierpliwie wyczekiwałam finału.
Lee Child napisał o tej powieści, że jest fantastyczna i że jest jedną z jego ulubionych w tym roku. Nie wiem na ile możemy tej deklaracji wierzyć. Ja jestem jednak całkowicie przekonana, że "Escape room" zdecydowanie zasługuje na polecenie, jest to bowiem thriller, którego długo nie zapomnę.
OCENA: 9/10
sobota, 11 maja 2019
WSPÓŁLOKATORZY - BETH O'LEARY
Cała historia ukazana jest z dwóch stron. Raz przyglądamy się jej z perspektywy Tiffany, raz z Leona. Stopniowo poznajemy nie tylko naszych głównych bohaterów, ale też ich rodziny, przyjaciół i osobiste problemy. Pomimo lekkiej narracji powieści, życie naszej dwójki nie jest pozbawione kłopotów, z którymi, wspierając się wzajemnie, starają się uporać.
Beth O'Leary stworzyła wyjątkowy romans. Jest zabawnie, jest inteligentnie i jest naprawdę oryginalnie. Historia opowiedziana przez autorkę wciąga nas od samego początku. Nawet nie zauważyłam kiedy ją przeczytałam, a bawiłam się przy tym wyśmienicie. Polubiłam naszych bohaterów i ich wzajemną relację. Śmiałam się, wpadałam w złość (szczególnie wtedy gdy na horyzoncie pojawiał się były chłopak Tiffy) i niecierpliwie czekałam na zakończenie tej historii miłosnej, bo że będzie szczęśliwe to nie miałam żadnych wątpliwości. Wszak jest to romans, a romanse zazwyczaj kończą się radosnym happy endem.
Powieść "Współlokatorzy" jest debiutem literackim autorki. Tym bardziej zasługuje ona na moje słowa uznania. Jestem przekonana, że gdy tylko sięgniecie po tę książkę, trudno Wam będzie się za mną nie zgodzić. Jeśli chcecie przeżyć niesamowitą miłosną przygodę, a jednocześnie odczarować gatunek komedii romantycznej, to koniecznie musicie przeczytać tę książkę, która swoja premierę będzie miała już niedługo, bo 15 maja :)
OCENA: 9/10
wtorek, 16 kwietnia 2019
CO O MNIE WIESZ? - MEGAN MIRANDA
piątek, 22 lutego 2019
CISZA BIAŁEGO MIASTA - EVA GARCIA SAENZ DE URTURI
czwartek, 3 stycznia 2019
ZŁAMANE DUSZE - SIMONE ST. JAMES
"Odpowiedzi szuka się wśród ludzi"
piątek, 30 listopada 2018
NIKT NIE IDZIE - JAKUB MAŁECKI
Jakub Małecki niby przypadkiem wybiera kilka osób z tłumu i opowiada ich historię. W prostych, a zarazem tak głębokich w swym znaczeniu zdaniach, buduje cały los człowieka. Otacza go melancholią, lękiem, ludzkim dramatem, ale też szczęściem, radością dnia codziennego i nadzieją. W tworzonych przez autora historiach jest coś magicznego i uspokajającego, pomimo dramatyzmu zdarzeń. Autor ma niesamowity dar ujmowania w prostych zdaniach dziejących się wydarzeń. To nimi przyciąga nas do siebie i hipnotyzuje. Nie nadyma fabuły do granic możliwości, ale oferuje nam skondensowaną opowieść o życiu i decyzjach prostego człowieka.
Tym razem poznajemy Olgę i Klemensa. Osoby z pozoru skrajnie różne, które tak naprawdę łączy bardzo wiele. Oboje nie żyją pełnią życia. Olga, dlatego że ze swojego szczęścia zrezygnowała, Klemens, ponieważ z racji swej niepełnosprawności umysłowej zawsze będzie życiowo ograniczony i zdany na łaskę innych osób. Tych dwoje ludzi spotyka się w dramatycznych okolicznościach. Ich drogi pewnego dnia się krzyżują, ale tylko jedna z nich jest tak naprawdę tego świadoma. Decyzja Olgi, podjęta w ułamku sekundy wydaje się decyzją skrajnie nieodpowiedzialną. Doprowadza ona jednak to zrealizowania zamiaru, który z racji wydarzeń, żadną miarą zrealizowany już być nie mógł. Z czasem poznajemy też historię obydwu rodzin i osób z ich otoczenia, oraz pełen obraz sytuacji, która doprowadziła do tego niezwykłego spotkania.
Autor nie ocenia swoich bohaterów, nie krytykuje, ani nie pochwala podjętych przez nich decyzji. Jest tylko i wyłącznie narratorem opowiadającym o cudzym losie, maksymalnie skupionym na bohaterze. Nie narzuca czytelnikom interpretacji zdarzeń, ale przedstawia je tak aby każdy mógł wyczytać z nich to co w danym momencie czuje i dopisać takie zakończenie jakie najbardziej mu odpowiada.
"Nikt nie idzie" to opowieść o niedopowiedzeniach, rezygnacji ze szczęścia, stracie i życiu, które kończy się nagle, i na którego koniec tak naprawdę nikt nigdy nie jest przygotowany. To opowieść o trudnych wyborach, sile, odwadze i determinacji prostego człowieka, ale i o nadziei, miłości i wierze. To cudowna opowieść o życiu.
OCENA: 9/10