Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lipca 2018

BŁOTO - HILLARY JORDAN




"Gdy myślę o farmie, widzę błoto. Żałoba za paznokciami męża, strupy zaschniętej ziemi oblepiające kolana i włosy dzieci. Błoto pochłaniające moje stopy niczym niemowlę łapczywie ssące pierś matki, znaczące śladami butów drewnianą podłogę domu. Było nie do pokonania. pokrywało wszystko. Moje sny miały błotnisty kolor"


"Błoto" to debiutancka powieść amerykańskiej autorki Hillary Jordan. Pomysł na napisanie książki zrodził się w głowie pisarki już bardzo dawno temu. Inspiracją były usłyszane historie opowiadane przez babkę, mamę i ciotkę, które tuż po wojnie przez rok mieszkały na prymitywnej farmie, w niepomalowanej chałupie, bez prądu, telefonu i bieżącej wody. Dla dwóch małych dziewczynek była to wielka przygoda. Inaczej jednak ten czas wspominała babka pisarki, dla której każdy kolejny dzień był walką o przetrwanie i walką z wszech otaczającym ich błotem. 
Do takich właśnie warunków trafia w roku 1946 wraz z mężem Henrym, dwiema małymi córkami i złośliwym, bezdusznym teściem Laura McAllan, kobieta wykształcona, mieszkająca dotychczas w mieście i korzystająca z wszystkich jego uroków. Henry jest plantatorem bawełny i wraz z dzierżawcami farmy, czarnoskórymi Jacksonami, co dzień walczy o utrzymanie się na finansowej powierzchni. W Delcie Missisipi życie nie jest łatwe. Brutalność Południa wraz z głęboko zakorzenionym rasizmem odciśnie głębokie piętno na obu rodzinach. 

"Na farmie nie ma miejsca na litość. Wtedy jeszcze wcale tego nie rozumiałam, ale wkrótce miałam się wszystkiego nauczyć"


Historia opowiedziana jest z różnych perspektyw. Autorka daje bohaterom głos, którym przedstawiają swoją wersję wydarzeń, swoje spojrzenia na ich własną codzienność. Tu nie ma podziału na czarnych i białych, na panów i dzierżawców, na kobiety i mężczyzn. Tu wszyscy maja prawo do wypowiedzenia się, do czego nie mają jednak prawa w rzeczywistości. Rzeczywistość w tych czasach w Missisipi jest brutalna. Rasizm, głęboko zakorzeniony w społeczeństwie Południa, jednoznacznie wyznacza granice na białych i kolorowych. Jakikolwiek przejaw buntu kończy się tragicznie. Jednakże różnice w intensywność rasowej dyskryminacji są także doskonale widoczne. Stary McAllan (Papa) jest najgorszym typem rasisty, zwolennikiem Ku Klux Klanu, który w swojej nienawiści do kolorowych nie cofnie się przed niczym. Jego syn Henry, dla którego ziemia liczy się bardziej niż człowiek, jest typem pana na włościach. Kolor skóry dzierżawcy nie jest decydujący, lecz nadal traktuje  czarnoskórych jak ludzi drugiej kategorii. I wreszcie Jamie, młodszy brat Henrego i drugi syn Papy, który po powrocie z wojny, pogruchotany psychicznie i nieradzący sobie z rzeczywistością, przejawia zupełnie inne spojrzenie na sprawy podziałów rasowych - zaprzyjaźnia się z Ronselem, najstarszym synem Jacksonów, również walczącym w Europie w czasie Drugiej Wojny Światowej. Ten przejaw arogancji młodego pokolenia, w świecie nienawiści i niesprawiedliwości, musiał prędzej czy później doprowadzić do tragedii.
Hillary Jordan stworzyła przejmującą opowieść ukazującą walkę o prawo do równości i własne człowieczeństwo. Dramatyzm rozgrywający się na kartach książki raz po raz każe zastanawiać się nam, jak daleko jeszcze może posunąć się człowiek w stosunku do drugiego człowieka. Jednakże "Błoto" to powieść nie tylko o rasizmie i podziałach tak wielkich, że prowadzą do nienawiści, ale także o szacunku do drugiego człowieka, przyjaźni ponad podziałami i miłości pomimo wszystko. 


"To, czego nie możemy wypowiedzieć na głos, mówimy w milczeniu"

OCENA: 9/10

czwartek, 2 listopada 2017

PANDORA - M.R. CAREY






"Nie każdy, kto wygląda jak człowiek, jest człowiekiem"

Gdyby nie przypadek nigdy nie sięgnęłabym po tę książkę. Zupełnie nieznany mi autor, koszmarna okładka. Skorzystałam jednak z oferty bonusowej Księgarni Internetowej Znak i dorzuciłam do koszyka zamówień "Pandorę", powiększając tym samym rachunek o całe 1,90. Dopiero kiedy książka znalazła się na mojej półce, zaczęłam się jej dokładnie przyglądać. Okładka rzeczywiście straszna, w tym temacie zdania nie zmieniłam. Zaciekawił mnie jednak opis okładkowy powieści, więc stwierdziłam - dlaczego by  nie? 

"Pandora" to powieść z gatunku urban fantasy. Akcja dzieje się w Wielkiej Brytanii w nieokreślonej czasowo przyszłości. Nie jest to jednak przyszłość bardzo odległa, dosłownie o jedno pokolenie od czasów nam współczesnych, kiedy to ludzkość została zaatakowana przez nieznany gatunek grzyba niszczący układ nerwowy człowieka. Zmiany są nieodwracalne, a ludzie nim zarażeni zamieniają się w Głodnych - bezwolnych zombie, nie potrafiących zapanować nad wiecznym, wręcz  zwierzęcym głodem. 
Melanie ma 10 lat i tak jak pozostałe dzieci z jej otoczenia jest jedną z Głodnych. Dziewczynka mieszka w strzeżonym ośrodku wojskowym, zamknięta w jednoosobowej celi, odseparowana od wszystkiego i od wszystkich. Jedyną jej rozrywką są lekcje prowadzone przez specjalnie dobranych nauczycieli. Melanie jest bystra, inteligentna i "ludzka", i dlatego stanowi łakomy kąsek dla naukowców (szczególnie dla demonicznej i bezwzględnej doktor Caldwell) pragnących za wszelka cenę dowiedzieć się dlaczego Melanie i inne dzieci jej podobne, pomimo zarażenia pasożytem nie uległy całkowitemu przeobrażeniu.
"Pandora" to jedna z tych powieści, których dokładny obraz widzimy dopiero po przeczytaniu całości. Historia opowiedziana jest w większości z perspektywy dziewczynki i to właśnie ona gra tutaj kluczową rolę, jest rozwiązaniem zagadki i nadzieją na przyszłość. Akcja, mimo iż tajemnicza, od samego początku rozwija się niespiesznie. Autor trzyma nas cały czas w szachu, zaskakując sposobem w jaki rozwijała się akcja. Problemem w tego typu dystopiach jest to, że czytając o zagładzie zombie, podświadomie wiemy, że mimo walki i obrony ludzkość nie ma najmniejszych szans w tym starciu. Nie inaczej czułam się czytając "Pandorę". Nie raz i nie dwa pytałam się na głos - I co dalej Panie Carey, jak teraz logicznie Pan z tego wybrnie? - I wybrnął, wybrnął fantastycznie. Zakończenie uważam za prawdziwy majstersztyk, a książka za jedną z lepszych jaką czytałam o zombie.

 "Melanie stwierdza w duchu, że to całkiem ciekawe, jak za pomocą słów można ukryć pewne rzeczy, starając się ich nie dotykać albo udając, że są czymś innym niż w rzeczywistości"

OCENA: 8/10

czwartek, 19 października 2017

LOKATORKA - JP DELANEY




"... wiara w to, że akurat nam uda się odmienić naturę drugiego człowieka, jest dość narcystyczna. Jedyną osobą, którą możesz tak naprawdę zmienić, jesteś ty sam"

Do sięgnięcia po tę książkę zachęcił mnie opis i rekomendacja samego Lee Childa, który opisał powieść krótkim stwierdzeniem - OLŚNIEWAJĄCA. JP Delaney to pseudonim artystyczny urodzonego w Ugandzie dziennikarza Anthoniego Cappelli. Jest on także znanym smakoszem i krytykiem kulinarnym, który swoją pasją dzieli się z czytelnikami obdarzając głównego bohatera  Edwarda Monkforda doskonałym smakiem i gustem kulinarnym. Ale po kolei....
Fabułę powieści można określić jednym zdaniem - Dwie kobiety, Emma i Jane, jeden dom, tajemniczy właściciel i zbrodnia doskonała. Emma już nie żyje. Zginęła trzy lata temu w tym właśnie domu. Popełniła samobójstwo? Została zamordowana? Kim była Emma i dlaczego zginęła? 
Obie bohaterki wprowadziły się do tego minimalistycznego, ultranowoczesnego domu przy Folgate Street 1 chcąc uciec od przeszłości. Sterowany komputerowo zdaje się wiedzieć wszystko o swoich mieszkańcach. Śledzi, kontroluje, zmusza do perfekcji.  I kim tak naprawdę jest tajemniczy architekt, właściciel tego domu, który  nie toleruje nawet minimalnego odstępstwa od wyznaczonych przez siebie zasad?
Powieść jest bardzo ciekawie skonstruowana. Naprzemienna narracja pozwala nam śledzić losy obu kobiet niemal jednocześnie, mimo iż dzieją się w zupełnie innym czasie. Jane obserwujemy teraz, Emmę przedtem. Tak naprawdę ich życie od momentu wprowadzenia się do nowego domu przebiega bardzo podobnie. Scenariusz zdarzeń nie raz nakłada się na siebie. Bohaterki są bardzo do siebie podobne fizycznie, co też jest nie bez znaczenia, i obie pozytywnie przechodzą bardzo skomplikowany test psychologiczny, test na lokatora. Nawiązują romans z właścicielem i całkowicie zmieniają swoje dotychczasowe życie. Czy ostatecznie los Jane będzie podobny do losu Emmy? 
"Lokatorka" to naprawdę dobry thriller psychologiczny. Świetnie skonstruowane postaci i nagłe zwroty akcji sprawiają, że powieść czyta się z zainteresowaniem. Nie wszystko okazuje się takie, jak początkowo mogłoby się wydawać, a tajemnica goni tajemnicę. Te książkę naprawdę dobrze się czyta!

"Ludzie lubią mówić o rozpoczynaniu czegoś z czystym kontem. Jedyne prawdziwe czyste konto to zupełnie nowe konto. Na starym zawsze pozostają ślady przeszłości"

OCENA: 8/10