Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novae Res. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 sierpnia 2019

OCZY WILKA - ALICJA SINICKA





 "Dzisiejsze słowa, nie wymarzą wczorajszych uczuć"


Alicja Sinicka to polska autorka, której powieść "Winna" zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Tym razem postanowiłam sięgnąć po jej debiut literacki czyli niezwykłą historię miłosną z tajemnicą w tle.

Gdy Lena Kajzer była malutkim dzieckiem jej rodzice zginęli w wypadku, a ciocia która się nią zajmowała po ich śmierci, już od kilku lat przebywa w zakładzie psychiatrycznym, zupełnie nie mając kontaktu z rzeczywistością. Dziewczyna sama się utrzymuje, sama też opłacała studia. Kiedy więc tuż po obronie licencjatu dostała propozycje stażu w mieście, z którego pochodziła jej najlepsza przyjaciółka ze studiów Jola, wierzyła że zaczyna się dla niej nowy, lepszy rozdział w życiu. Jednak już w dniu przyjazdu do Głębi, rozkojarzona  i zmęczona podróżą, zarysowuje tył bardzo drogiego samochodu. Właścicielem auta okazuje się być Artur Mangano,  mężczyzna o zniewalającym lazurowym spojrzeniu, który w miasteczku ma reputację człowieka niebezpiecznego. Dla obojga to spotkanie jest przełomowe. Artur od samego początku stara się zbliżyć do dziewczyny. Lena także jest oczarowana mężczyzną, mimo że tak naprawdę niewiele o nim wie. Z czasem jednak tajemnice, które otaczają Artura wychodzą na światło dzienne. Tajemnice, które mają z Leną dużo wspólnego i które odkrywane stopniowo przywrócą to, co zostało dawno wyparte ze świadomości dziewczyny.

Historia Leny i Artura nie jest zwykłą historią miłosną. Od samego początku otacza ją bowiem mur tajemnic. Tajemnicą jest życie mężczyzny, jego praca i jego myśli, mimo tego Lena wchodzi w tę znajomość bardzo szybko. Z czasem jednak ten mur, który zbudował wokół siebie mężczyzna coraz bardziej zaczyna Lenie przeszkadzać. Postanawia więc go zburzyć. Nie będzie to jednak takie proste, a cena jaką przyjdzie jej za to zapłacić okaże się bardzo wysoka.

Autorka od samego początku skupiła się głównie na relacjach emocjonalnych między bohaterami. To one grają w tej opowieści pierwsze skrzypce. Tłem natomiast jest środowisko, w którym obraca się Artur i powiązana z nim historia z przeszłości. Od samego początku zdajemy sobie sprawę, że interesy prowadzone przez rodzinę Mangano nie do końca są kryształowe, jednak ten wątek jest przez autorkę w większej mierze pomijany. Mnie osobiście brakowało w powieści bardziej rozbudowanego mafijnego klimatu nielegalnych interesów. Niestety, wszystko co dotyczyło pracy Artura odbywało się poza naszymi oczami, a szkoda.
Nie brakuje tutaj natomiast elementów nierealnych, a dokładnie tego co dzieje się w umyśle Leny. Jej dziwnych reakcji na niektóre sytuacje i obrazów, które pojawiają się nagle przed jej oczami. Z początku są to tylko niewielkie przebłyski, które z czasem nabierają rozpędu, by pod koniec pomóc jej dowiedzieć się wszystkiego co do tej pory skrywał jej umysł. Tak jak już wspominałam "Oczy wilka" nie są zwykłą historią miłosną. Im dalej się w nią zagłębiałam tym bardziej intrygującą mi się wydawała. Może dlatego, że lubię takie nierealne zdarzenia, figle, które płata nasz umysł i opowieści nie zawsze każące nam mocno stać na ziemi.  Niektóre dziwnie wyglądające sytuacje lub nienaturalne zachowania bohaterów, w miarę rozwoju akcji znajdowały swoje uzasadnienia. Mimo, że nie wszystko było w tej powieści idealne, że czuć było pióro debiutu, że niektóre wątki były niewyjaśnione, czy też bardzo pobieżnie potraktowane, a postaci, szczególnie te drugoplanowe nie do końca dopracowane,  to jednak uważam, iż warto poznać historię Leny i Artura, tym bardziej, że już na początku września premierę będzie miała powieść "W jego oczach", będąca kontynuacją losów naszych bohaterów.



"Dopóki nie pogodzisz się z przeszłością, nie zrobisz kroku naprzód" 

OCENA 7/10


środa, 3 lipca 2019

OAZA - ADRIAN GOŁĘBIEWSKI






Jestem czytelniczką, która nie skupia się tylko na jednym rodzaju literatury. Lubię odkrywać, zarówno nowe ciekawe tytuły, jak i samych autorów. Każdy z pisarzy, który dziś święci triumfy, kiedyś zaczynał od napisania swojej pierwszej powieści, nie wiedząc czy to co narodziło się w jego umyśle i duszy kogoś zainteresuje. Dlatego, gdy dostałam propozycję przeczytania książki Adriana Gołębiewskiego "Oaza", pomyślałam sobie - dlaczego nie, przyjrzę się temu co w duszy, sercu i umyśle autora gra, tym bardziej, że dawno nie czytałam powieści z gatunku post-apo.

W wyniku trzech rożnych katastrof, które nawiedziły północną, południową i wschodnią część Polski giną prawie wszyscy mieszkający na tych terenach ludzie. Jedynym jasnym punktem w tej całej skali zniszczeń, oprócz zachodniej części kraju, jest ocalały z katastrofy Elbląg, miasto w którym powstała tytułowa Oaza. Ci którzy przeżyli zostali do niego przewiezieni. Myli się jednak ten, kto myśli, że po traumatycznych przeżyciach, których doświadczyli obywatele, czeka na nich w Oazie pomoc i pocieszenie. Niestety nie. Ścisły podział ludzi na kategorie określane kolorem płaszcza, grubą kreską wyznacza pozycję danego człowieka. Kasta "czarnych płaszczy" to władza siejąca terror i śmierć, "szare płaszcze" to ludzie wykształceni, którzy mogą podejmować pracę, "białe płaszcze" natomiast to najniższa kategoria ludzi bez jakichkolwiek praw. Ludzie jednak nie poddają się terrorowi tak łatwo, zaczynają się buntować. Czy uda im się wyzwolić z jarzma tyranii kasty rządzącej, tym bardziej, że i w szeregach "czarnych płaszczy" dochodzi do samozwańczego zamachu stanu?

Stworzenie przez autora takiej wizji apokaliptycznego świata jest naprawdę ciekawym pomysłem. Podział społeczny, tyrania władzy, wreszcie bunt jednostek, jest tym czego czytelnik w tej książce może się spodziewać. Autor swoją opowieść zaczął od wydarzeń, które rozgrywają się już w funkcjonującym od dawna świecie po katastrofie. Mnie jednak osobiście bardzo brakowało opisów wydarzeń sprzed samej katastrofy, jej przyczyn, życia ludzi w tamtym czasie oraz samej idei powstania Oazy. W powieści nie zabrakło momentów dramatycznych, relacji międzyludzkich pozbawionych człowieczeństwa i obezwładniającego uczucia strachu, który nie był obcy zarówno białym, jak i szarym płaszczom. Mimo dramatycznych wydarzeń rozgrywających się na kartach książki, nie zabrakło tutaj miejsca na miłość. Miłość tym trudniejszą, że łączącą doje ludzi, z dwóch różnych kast społecznych. 

Adrian Gołębiewski jest młodym pisarzem, stawiającym dopiero swoje pierwsze literackie kroki. Nie wszystko w tej powieści było takie jak być powinno, co w przypadku debiutanta jest rzeczą całkowicie zrozumiałą. Brakowało mi dokładniejszych opisów otoczenia, bowiem chętnie pomyszkowałabym w Oazie poznając jej tajemnice. Liczyłam także na głębszą analizę postaci bohaterów, która pomogłaby czytelnikowi na  poznanie ich osobowości i danie szansy na zaprzyjaźnienie się z nimi. Błędem, którego nie ustrzegł się autor jest także brak pisarskiej cierpliwości. Zbyt szybkie przeskakiwanie z tematu na temat, czy z osoby na osobę, wpędzało mnie w lekką czytelniczą frustrację. Dla mnie wydarzenia zmieniały się zdecydowanie za szybko, chętnie bowiem zatrzymałabym się na dłużej w jednym miejscu, aby dogłębnie poznać dana sytuację i dopiero potem ruszyłabym dalej.

Jedną z cech dobrego pisarza jest uczenie się na własnych błędach, a korzystanie z rad czy podpowiedzi innych (szczególnie czytelników), może być doskonałym przyczynkiem do tego, by się rozwijać i systematycznie doskonalić swój pisarski warsztat. Tak jak już wcześniej zaznaczyłam pomysł post-apokaliptycznego świata stworzonego przez Adriana Gołębiewskiego uważam za bardzo ciekawy. Widać, że autor jest człowiekiem z wyobraźnią, więc jeśli znajdę w jego kolejnych książkach to czego szukam zazwyczaj w powieściach, a czego w "Oazie" bardzo mi brakowało, to z pewnością po nie sięgnę.

OCENA: 6/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi