Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo NieZwykłe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo NieZwykłe. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2019

OSTATNIA NOC OLIVII - CHRISTINA McDONALD



"Prawda była ważna wtedy, kiedy my na to pozwalaliśmy"


Abi Knight to samotna matka Olivii. Nieco nadopiekuńcza, ale bardzo kochająca swoją córkę, chcąca za wszelką cenę zapewnić jej bezpieczną i godną przyszłość. Ponieważ sama została matką bardzo wcześnie, innego losu pragnie dla Olivii. Priorytetem jest zdobycie dobrego i wszechstronnego wykształcenia. Robi więc wszystko by tak się stało. Nie ma jednak świadomości, że dziewczyna zmęczona odgrywaniem roli dobrej córki postanawia zacząć żyć po swojemu.
Sięgając po "Ostatnią noc Olivii" doskonale się orientujemy z jaką tragedią rodzinną przyjdzie nam się skonfrontować. Już od pierwszych stron wiemy, że w życiu naszej bohaterki zdarzyła się okropna tragedia. Wydarzył się wypadek, w wyniku którego córka Abi doznając urazu mózgu zapada w śpiączkę bez jakiejkolwiek szansy na powrót do życia. Świat kobiety zawalił się w jednej sekundzie. Olivia umarła i z tym trzeba się pogodzić. Według policji wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek. Abi jednak ma na ten temat inne zdanie. Postanawia na własna rękę rozwiązać tę zagadkę, tym bardziej, że życie które toczyła Olivia przez ostatnie kilka miesięcy, było jednym wielkim kłamstwem i nic nie było takim jakim się wydawało. Tajemnice i kłamstwa szczelnie otaczają Abi. Na jaw wychodzą nowe szczegóły z życia Olivii, a wydarzenia z przeszłości, które powinny być na zawsze pogrzebane, wydostają się na światło dzienne by uderzyć ze zdwojona siłą. Pierwszą niewiadomą, z którą konfrontuje się Abi jest ciąża córki. A to dopiero początek .....

Autorka tę historię opowiedziała z dwóch perspektyw - matki i córki. Perspektywa matki jest wydarzeniami teraźniejszymi, prowadzącymi do rozwiązania zagadki tragicznej, ostatniej nocy Olivii. Perspektywa córki to obraz kilku ostatnich miesięcy przed tragedią. Powolne odkrywanie drugiego życia Olivii uświadomiło matce, jak niewiele wiedziała o życiu własnej córki. Nie znała jej marzeń, pragnień i celu w życiu. Błędnie zakładając, że wie co dla jej dziecka jest najlepsze, dopuściła do głosu buntowniczą naturę nastolatki, która zaczęła poszukiwać zrozumienia poza domem rodzinnym. Wybór ten jednak doprowadził do tragedii.

"Ostatnia noc Olivii" to powieść przesiąknięta emocjami, pełna znaków zapytania i zawiłych zwrotów akcji. Autorka krok po kroku odsłania nam podwójne życie Olivii i konfrontuje je z tajemnicami, które odkrywa jej matka. Powoli dowiadujemy się wszystkiego co doprowadziło do tej tragicznej nocy. Nocy, której można było by uniknąć gdyby nie kłamstwa i niedopowiedzenia. W miarę rozwoju akcji moja ciekawość końca tej historii wzrastała. Nie raz kluczyłam próbując odkryć tajemnice tej ostatniej nocy. Ostatecznie jednak poddałam się, cierpliwie czekając na rozwój wydarzeń. Zakończenie mnie usatysfakcjonowało, ale też i zasmuciło, udowadniając po raz kolejny, że największe niebezpieczeństwo często czyha na nas całkiem blisko.

OCENA: 8/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu Niezwykłemu



czwartek, 1 sierpnia 2019

RAW - BELLE AURORA





"Dopóki ktoś cie nie pokocha, jesteś nikim"


Dzisiaj książka z gatunku, którego na moim blogu jeszcze nie było. "Raw" to bardzo niegrzeczna książka. Nie dla każdego czytelnika. Tutaj nie znajdziecie lukrowanego tortu, słodkich słówek i idealnych kandydatów na romantyczny wieczór. Będzie mrocznie, brutalnie, porywająco i zaskakująco. Jednym słowem, dark romance w pełnej krasie.

Alexa Ballentine jest opiekunką społeczną. Kocha swoją pracę i wykonuje ją z wielkim poświeceniem. Wie co robić, bo sama mając 16 lat uciekła z domu i przez jakiś czas wychowywała się na ulicy. Dzięki pomocy bezinteresownych osób nie stoczyła się, skończyła szkołę i znalazła pracę w zawodzie, dzięki któremu teraz ona może pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują. Alexa już od jakiegoś czasu czuje, że jest obserwowana. Ma stalkera - mężczyznę w kapturze. Dziewczynę coraz bardziej niepokoi ta sytuacja. Kiedy jednak zostaje napadnięta, to właśnie ten tajemniczy nieznajomy ratuje ją przed gwałtem. Mimo całej skomplikowanej sytuacji i tego, ze jej stalker bynajmniej nie przypomina anioła, a wręcz przeciwnie, Alexa czuje się w jego obecności bezpieczna, a więź, którą łączy ją ze swoim wybawicielem powoli oplata dziewczynę niczym sznur. Twitch, bo tak każe się do siebie zwracać mężczyzna jest tajemnicą, jest pożądaniem i brutalną zmysłowością. Jest wszystkim czego nigdy Alexa nie doświadczyła i światem, do którego nigdy nie miałaby wstępu gdyby nie przypadkowy splot okoliczności. Czy aby na pewno? Czy to wszystko co się wydarzyło było tylko przypadkiem? A może wręcz przeciwnie. 

Autorka narratorami swojej powieści uczyniła naprzemiennie Alexę i Twitcha. To z ich perspektywy obserwujemy wydarzenia. Dzięki temu zabiegowi poznajemy intencje bohaterów, ich myśli i dylematy. Powoli odkrywane są przed nami tajemnice z przeszłości zarówno Twitcha, jak i Lexi. Obserwujemy powolny rozwój ich wzajemnych relacji, zmian które w nich zachodzą i mentalnej transformacji, której podlegają oboje. Z rozdziału na rozdział akcja nabiera tempa, a historia opowiadana przez autorkę coraz bardziej trzyma nas w napięciu, by pod koniec zaskoczyć nas totalnie. 

"Raw" to nie tylko opowieść o ogromnej namiętności podana czytelnikowi w nieszablonowy sposób, ale jest to przede wszystkim historia zapomnianego uczucia. Uczucia, które potrzebowało lat by wydostać się z mroków duszy skazanej na potępienie i sprawić, że wszystkie nałożone maski spadną, a słowa i obietnice nabiorą zupełnie innego znaczenia.

Powieść ta nie jest propozycją dla każdego. Sięgając po tę książkę czytelnik powinien być całkowicie świadomy tego, czego może się po fabule spodziewać. Jeżeli więc nie jesteście zwolenniczkami mrocznych i niegrzecznych romansów, ta książka na pewno nie będzie dla was. Jeśli jednak klimat zniewalającego, pikantnego sexu bez zahamowań jest tym co wywołuje w was dreszcze, to bez zastanowienia po nią sięgnijcie. 


OCENA: 7/10



Za możliwość przeczytania powieści dziękuję 
Wydawnictwu NieZwykłemu  




niedziela, 17 marca 2019

ZAPISANE W PAMIĘCI - EWA PIRCE




"Nikt nie chce zepsutej zabawki, misia bez oka, lalki bez ręki czy samochodziku bez koła. Tym bardziej nie potrzebuje zadawania się z człowiekiem okaleczonym nie tylko wewnętrznie ale i zewnętrznie. Rozchwytywane są rzeczy ładne, błyszczące, nieskalane. To co brzydkie się wyrzuca, nie przygarnia"

W momencie, kiedy otrzymałam do przeczytania "Zapisane w pamięci" Ewy Pirce, byłam odrobinę przerażona objętością książki. Ponad 700 stron tekstu. Zastanawiałam się kiedy ja ją przeczytam. Moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne. Okazało się, że powieść o miłości dwojga ludzi pokiereszowanych przez życie pochłonęłam dosłownie w kilka wieczorów. 
Eva jako nastolatka podjęła najgorszą decyzję w swoim życiu. Porzuciła rodzinę, uciekając ze swoim ówczesnym chłopakiem. Zaślepiona miłością, nie przypuszczała, że chłopak okaże się jej najgorszym koszmarem, jej oprawcą. Po kilku latach upokorzeń i bólu Evie udaje się uciec i zacząć nowe życie. Na swojej drodze spotyka Alexa, boksera odnoszącego wielkie sukcesy w sporcie. Bogatego i niestroniącego od kobiet przystojnego mężczyznę, który pod maską nonszalancji ukrywa swoje prawdziwe oblicze. Oblicze człowieka okrutnie skrzywdzonego w dzieciństwie przez własnych rodziców, odrzuconego, bitego, poniżanego i niekochanego, który już zawsze będzie nosił w sobie tę traumę z dzieciństwa i który jest przekonany, że nikt go w życiu tak naprawę nigdy nie pokocha, bo on sam nie zasługuje na miłość. Losy tej dwójki jednak się splatają, oboje dostają drugą szansę od życia. Czy jednak będą potrafili zapomnieć o przeszłości i zacząć wszystko od nowa, i czy miłość, która ich połączyła przetrwa zakręty i przeciwności, które napotkają na swojej wspólnej drodze? Czy dla tak pokiereszowanych dusz istnieje jeszcze druga szansa?
"Zapisane w pamięci" nie jest pierwszą książką napisaną przez tę młodą autorkę. Niestety nie znam jej wcześniejszych powieści, więc ta była dla mnie wielką czytelniczą zagadką.  Cała historia opowiedziana została z dwóch perspektyw - Evy i Alexa. Rozdziały wzajemnie się przeplatają, pokazując naprzemiennie ich punkt widzenia. Czasami fabuła nakładała się na siebie, czasami kolejny rozdział był kontynuacją wcześniejszego. Mnie osobiście ten zabieg bardzo się podobał. I tak jak konstrukcji książki nie mam nic absolutnie do zarzucenia, tak odrobinę za dużo jak dla mnie było tego lukru na torcie, który nam autorka zaserwowała. Większość książki opowiada o rodzącej i rozwijającej się miłości Alexa i Evy, i ogromnej namiętności, która temu towarzyszy. Początkowo jest pięknie, słodko i gorąco - wszak to jest romans, więc sprawa całkowicie zrozumiała, ale w pewnym momencie, mimo całej mojej sympatii do bohaterów, zasłodziłam się i z trudem przełykałam kolejne kawałki tego tortu. Brakowało mi akcji, czegoś co porwie mnie w wir, tej odrobiny zaskoczenia, większej głębi fabuły. I owszem doczekałam się. Ostatnie 200 stron to było naprawdę coś. Bohaterowie w końcu pokazali swoje możliwości. Otrzepali się z lukru i ruszyli do przodu, walcząc o swoją przyszłość, którą nieubłaganie doganiały duchy przeszłości. Nie zbuduje się bowiem czegoś nowego na gruzach - by powstał dom, trzeba wcześniej uprzątnąć teren. I właśnie to sprzątanie według mnie było najlepszą częścią książki. 
Mimo że historia ta w większości opowiada o życiu Evy i Alexa, nie możemy zapominać o innych ciekawych postaciach stworzonych przez autorkę. Mam tu na myśli Jessicę, kuzynkę Evy i Samuela, przyjaciela i ochroniarza Alexa. Szczególnie ten ostatni zasługuje na naszą uwagę. Pani Ewo, myślę, że kolejna książka powinna opowiadać właśnie o Samuelu i jego losach. Stworzyła Pani bowiem tak tajemniczą i niesamowitą postać, że szkoda byłoby o niej nie opowiedzieć. Proszę tylko jej za bardzo nie przesłodzić, Sam w wersji wytrawnej będzie idealny.

"Zapisane w pamięci" to książka, która z pewnością poruszy wielu. Dla tych, którzy uwielbiają pikantne, pełne namiętności romanse jest to pozycja obowiązkowa. Ja oczywiście z wielką ciekawością sięgnę i po inne powieści tej autorki, i na pewno będę czekała na kolejne, bo to, że Ewa Pirce powinna dalej pisać i rozwijać się literacko, nie podlega dyskusji.


"Miłość nie przezwycięży naszych lęków i obaw, może jedynie pomóc nam stawić im czoła"

OCENA: 6,5/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu NieZwykłemu


czwartek, 3 stycznia 2019

ZŁAMANE DUSZE - SIMONE ST. JAMES




"Odpowiedzi szuka się wśród ludzi"


W momencie, w którym zobaczyłam opis na okładce "Złamanych dusz" wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Mroczna tajemnica przeszłości, nawiedzony dom rodem z gotyckich powieści i zniknięcie jednej z wychowanek szkoły z internatem dla sprawiających kłopoty wychowawcze dziewcząt, to iście smakowity koktajl. Przygotowany jednak z wyczuciem i z zachowaniem odpowiednich proporcji może się okazać naprawdę rewelacyjnym drinkiem. Zgrabny wybieg marketingowy czy wielka, przepyszna porcja dobrze napisanej powieści? Posmakujmy.

Vermont 1950 rok, to tutaj w murach Idlewild Hall, szkole z internatem, uczą się i mieszkają dziewczęta, które należy ukryć przed światem. Są to często nieślubne dzieci, dzieci z pierwszego małżeństwa, córki służących, czy po prostu dziewczęta zbyt mądre i zbyt harde jak na owe czasy. W Clayton Hall, w internacie przyległym do szkoły, w pokoju 3C mieszkają cztery przyjaciółki: Katie, CeCe, Roberta i Sonia. Każda z dziewcząt skrywa rodzinne tajemnice, każda z nich jest tutaj z innego powodu, ale łączy je jedno. Opowieść szeptana na korytarzach szkoły, historia przekazywana na marginesach podręczników przez kolejne pokolenia uczących się tutaj dziewcząt. Widywana i słyszana przez niejedną mieszkankę internatu postać ducha nawiedzającego mury tej szkoły. Łączy je Mary Hand. Strach jest podsycany przez kolejne opowieści i tajemnicze wydarzenia, aż do dnia, w którym znika bez śladu jedna z przyjaciółek.

Vermont 2014 rok, dziennikarkę Fionę Sheridan dwadzieścia lat temu spotkała rodzinna tragedia, jej starsza siostra Deb została zamordowana, a ciało podrzucono nieopodal ruin Idlewild Hall. Mimo iż o morderstwo został oskarżony i skazany za nie ówczesny chłopak Deb, to Fionę nadal dręczy przeświadczenie, że ta tajemnicza sprawa ma jednak drugie dno. Postanawia odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania, a szukać ich zamierza na terenie dawnej szkoły z internatem dla dziewcząt, nie wiedząc, iż właśnie ta decyzja pozwoli do końca rozwiązać nie tylko tajemnicę śmierci siostry, ale też i też poznać wydarzenia z przeszłości.

Akcja powieści biegnie dwutorowo. Na zmianę poznajemy wydarzenia z 2014 roku i te z 1950. Gęsta atmosfera  grozy obecnej w murach szkoły przeplata się z prowadzonym śledztwem w jej ruinach. Napięcie jest wyczuwalne już od pierwszych stron powieści i trzyma czytelnika, aż do ostatniej jej strony. Opowiadane przez autorkę historie są diametralnie różne, jednak doskonale się uzupełniają. Historia przyjaciółek jest mroczna, tajemnicza i tragiczna. Brak w niej dynamizmu, panuje emocjonalny chłód, nie brak w niej natomiast wszechobecnego napięcia, tej cienkiej powłoki strachu, którą przesiąknięte jest całe Idlewild Hall i gehennę wyczekiwania na niewiadome. 
Natomiast śledztwo Fiony to sprawnie poprowadzony kryminał z zaskakującym zakończeniem. Silna i zdeterminowana kobieta walczy o sprawiedliwość dla kobiet, które od mężczyzn sprawiedliwości nie doczekały. To kobiety w tej powieści są siłą napędową. Każdy przełom w śledztwie Fiona zawdzięcza kobietom. To one tak naprawdę są szkieletem tej historii. Kobieca przyjaźń, zemsta, poszukiwanie sprawiedliwości i wyrównywanie rachunków. 

Simone St. James stworzyła piękną historię. Połączenie dwóch światów, tego realnego i paranormalnego sprawiło, że całość powieści nabrała wyjątkowego kształtu. Czytając "Złamane dusze" najbardziej bałam się tego, że autorka nie poradzi sobie z pomysłem, który przelewała na papier. Wplecenie historii Mary Hand w realne wydarzenia mogło skończyć się spektakularną porażką. Stało się jednak inaczej, a zadecydowało o tym zakończenie. 

Mając za sobą lekturę tylko jednej powieści Simone St. James nie mogę powiedzieć, że jest ona jedną z moich ulubionych autorek, ale po "Złamanych duszach" wiem, że sięgnę po każdą następną jej książkę w ciemno.

OCENA: 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu NieZwykłemu