Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść psychologiczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść psychologiczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2020

OSTATNI LOT - JULIE CLARK


"Niewielu z nas zastanawia się jednak nad tym, jak trudno tak po prostu zapaść się pod ziemię. Potrzeba wyjątkowej wrażliwości na szczegóły, która pozwoli zatrzeć nawet najmniejszy ślad. Zawsze coś zostanie: kawałeczek nitki, ziarenko prawdy, jakiś błąd. Wystarczy mały pech, żeby wszystko się posypało"

"Ostatni lot", jak czytamy na ostatniej stronie książki, był najbardziej oczekiwanym thrillerem roku. Zachęcający opis, krwistoczerwona okładka oraz motyw ucieczki i zamiany tożsamości głównych bohaterek wystarczyły do tego, bym z wielkim zaciekawieniem i ja po nią sięgnęła. Dwie kobiety, dwie nieszczęśliwe historie i jedna szansa by rozpocząć nowe życie. 

Claire jest żoną wpływowego polityka i biznesmena. Poniżana i kontrolowana na każdym kroku, nie chce już dłużej być ofiarą. Po dziesięciu latach piekła, które zgotował jej mąż, postanawia zniknąć. Niestety w ostatniej chwili cały jej misternie skonstruowany plan ucieczki się zawala. Claire zostaje zdemaskowana. I kiedy już wydaje się, że nie ma z tej sytuacji wyjścia, spotyka na lotnisku Evę, która tak jak ona chce ukryć się przed przeszłością. Czy wystarczy tylko zamienić się tożsamościami, by zacząć nowe życie bez strachu? Czy tak niewiele tylko potrzeba, by odetchnąć pełną piersią jako nowa ja? Czy ta mistyfikacja się uda.....zwłaszcza, że samolot, którym pierwotnie miała odlecieć Claire i do którego wsiadła Eva rozbija się, a wszyscy lecący nim pasażerowie giną? Na odpowiedź będziemy musieli trochę poczekać, bowiem autorka do samego końca trzyma nas w niepewności, nie odsłaniając od razu niektórych podjętych przez kobiety decyzji. 
Evę i Clarie dzieli pochodzenie, status społeczny i materialny, wspólna jest potrzeba natychmiastowego zniknięcia i całkowitej zmiany swojego dotychczasowego życia. Drogi obu kobiet krzyżują się tylko na chwilę, potem już każda z nich podąży w innym kierunku, nadal nic o sobie wzajemnie nie wiedząc. Historie obu kobiet poznajemy naprzemiennie, stopniowo. Dwutorowa retrospekcja ich losów pozwala nam zrozumieć postępowanie każdej z nich, a dodatkowe spojrzenie na życie Claire po katastrofie samolotu odkrywa sieć kłamstw i nieszczerości, w której tkwiła i nadal tkwi kobieta.

"Ostatni lot" to thriller, który od pierwszych rozdziałów rozbudza naszą ciekawość co do dalszych losów obu bohaterek. Z niecierpliwością czekamy na wyjaśnienie motywów ich ucieczek, wraz z nimi staramy się rozpoznać i oddzielić przyjaciół od wrogów. Tajemnica końca tej zagadki towarzyszy nam aż do ostatnich stron powieści. Zakłamany świat politycznej sceny wcześniejszego życia Claire niewiele się różni od kłamstw i złudnych nadziei na przyszłe normalne życie Evy. Dwa różne odległe światy, dwie nieznane sobie kobiety - jedna szansa, by zniknąć. 
Thriller Julie Clark zdecydowanie zasługuje na uwagę, nie tylko z uwagi na wartką, trzymająca w napięciu opowieść, ale i ze względu na tematy w nim poruszane dotyczące przemocy domowej, zarówno fizycznej jak i psychicznej, przekraczaniu moralnych granic, błędnych wyborów i autodestrukcji. Autorka poprzez historię tych obu uzależnionych od innych ludzi kobiet a także decyzji przez nie podjętych, próbuje nam przekazać, że nigdy nie jest za późno na zmianę kierunku, w którym podąża nasze życie, nigdy nie jest za późno by powiedzieć stop, nigdy nie jest za późno na nowe, lepsze jutro.



"Kłamstwo należy starannie dozować, jedno po drugim - tak żeby brzmiały wiarygodnie"


OCENA: 8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu Muza

 



czwartek, 4 czerwca 2020

MIŁOŚĆ I INNE OBSESJE - LIANE MORIARTY


Do czego zdolny jest człowiek, któremu odebrano życie?


Liane Moriarty poznałam dzięki powieści "Dziewięcioro nieznajomych", która nie była może doskonałym, ale całkiem poprawnym thrillerem psychologicznym. W powieści "Miłość i inne obsesje" autorka ponownie zaprasza nas do niepokojącego świata umysłu, kolejny raz balansując na granicy ludzkiej poczytalności.
Ellen jest hipnoterapeutką. Mimo, że jest przeciwniczką związków, spotyka się z Patrickiem, geodetą, wdowcem samotnie wychowującym syna. Podczas jednej z pierwszych randek Patrick wyznaje jej, że jego poprzednia dziewczyna Saskia go prześladuje i pomimo, że od rozstania minęło już kilka lat, to wciąż jest obecna w jego życiu. Sytuacja ta zamiast przerażać Ellen, dziwnie ją intryguje, próbuje ją zrozumieć i zanalizować. Z czasem w życie kobiety wkrada się coraz większy niepokój, bo tak naprawdę wcale nie zna przeszłości Patricka, więc czy może zatem być go pewna?

Liane Moriarty opowiadając swoją historię nigdzie się nie spieszy. Nie ma brawurowej akcji, nagłych zapierających dech w piersi zwrotów wydarzeń. Jest powolna analiza psychologiczna, stopniowe budowanie napięcia i interesujące wzajemne relacje bohaterów. Różne rodzaje i odcienie miłości, ukazane są z wielu perspektyw. Autorka stara się odpowiedzieć na pytanie, czym tak naprawdę jest miłość i jak głęboko zakorzenia się w naszej psychice. W opowiedzianej historii zwyczajne życie przeplata się z wątkami z dziedziny hipnoterapii, natomiast problem stalkingu ukazany jest z zupełnie innej, ciekawej perspektywy. Razem z autorką wnikamy w umysł Saski, poznajemy jej motywy i zamiary.
"Miłość i inne obsesje" określiłabym mianem powieści psychologicznej.  To powolnie opowiedziana historia z ciekawą fabułą i niebanalnymi bohaterami. Nie była to książka, którą czytałam z wypiekami na twarzy, niemniej jednak zaciekawiła mnie na tyle by czytelnikom, którzy lubią wielowarstwowe powieści psychologiczne szczerze ją polecić.
OCENA: 7/10
Za możliwość przeczytania powieści dziękuję 
Wydawnictwu Znak  

niedziela, 29 września 2019

DZIEWIĘCIORO NIEZNAJOMYCH - LIANE MORIARTY



Bardzo lubię powieści, których akcja dzieje się w zamkniętej przestrzeni z ograniczoną liczbą bohaterów. Uwielbiam samotne domy na pustkowiu i ich tajemniczych mieszkańców, niesamowite escaperoomy i obcych, wrogo nastawionych do siebie bohaterów, którzy odsłaniają swoje drugie a czasami i trzecie oblicza, oraz wszystkie te odcięte od świata miejsca, które z pozoru wydają się przyjazne, a jednak kryją w sobie grozę. Dlatego z ogromna ciekawością sięgnęłam po najnowszą powieść Liane Moriarty, bowiem umieściła ona bohaterów swojej książki w tajemniczym, odludnym ośrodku, gwarantując "całkowita przemianę ciała i umysłu" swoich bohaterów.

To miał być najzwyklejszy pobyt w SPA. Każdy z kuracjuszy wykupił dziesięciodniowy turnus ponieważ postanowił coś zmienić w swoim życiu. Każdy z nich dotarł do ściany, której własnymi siłami nie potrafił przesunąć ani ominąć, wierząc, że sesja jogi, dieta i nauka oddychania napełni go siłą do walki z własnymi słabościami. Jednak to co pokazywali światu a to co faktycznie skrywali w głębi swojej duszy, to były dwa różne obrazy. Z czasem maski zaczynają opadać i wszystkie wstydliwe i skrzętnie ukrywane sekrety wychodzą na światło dzienne. Okazuje się jednak, że nie tylko kuracjusze mieli coś do ukrycia. Nic nie jest takie jakie się wydaje i nikt nie jest tym za kogo pragnie uchodzić.
Liane Moriarty akcję swojej powieści umieściła w odludnym ośrodku SPA gdzieś w Australii. Dziewięcioro kuracjuszy w różnym wieku, pochodzących z różnych środowisk i reprezentujących różne warstwy społeczne łączy jedno - chcą uciec przed własnym życiem, zaszyć się na odludziu i być może otrzymać wskazówkę, co robić dalej z własnym życiem i dokąd podążać, aby uciec przed koszmarem jałowej egzystencji. W miarę zagłębiania się w lekturę odkrywamy prawdziwe motywy ich przyjazdu, a zastosowanie niekonwencjonalnych terapii przez tajemniczą i również nie do końca szczera właścicielkę ośrodka, całkowicie pozbawia ich wszystkich zakładanych codziennie masek. 
Autorka bardzo powoli wprowadza nas w akcję. Zastosowanie naprzemiennej narracji, gdzie każdy rozdział opisuje nam wydarzenia z perspektywy innego bohatera, sprawia, że pierwsza połowa książki jest tak naprawdę wprowadzeniem do kulminacyjnych wydarzeń. Ta przydługa początkowa analiza osobowości gości ośrodka, może odrobinę rozczarować tych czytelników, którzy nastawiają się na wartką akcję już od samego początku powieści. Niestety, wydarzenia nabierają rozpędu dopiero w drugiej połowie książki. Jednak gdy już akcja się rozkręci wtedy nie zwalnia ani na moment i robi się naprawdę ciekawie. 
Liane Moriarty w mojej ocenie jest mistrzynią portretów psychologicznych swoich bohaterów. Robi to bezbłędnie. Czytając "Dziewięcioro nieznajomych" nie raz złapałam się na myśleniu, jak cudownym filmem bądź serialem byłaby ta historia, która jest nie tylko opowieścią o kłamstwach, tajemnicach, ukrytych pretensjach i niewykrzyczanych urazach, ale też potwierdzeniem, że aby naprawdę uzdrowić chorującą duszę należy czasami zastosować niekonwencjonalną terapię, bo czyż cel nie uświęca środków?

Mimo, iż nastawiając się na wartki thriller psychologiczny odrobinę się lekturą rozczarowałam, to nie mogę powiedzieć, że powieść ta była stratą czasu. Skupiłam się całkowicie na warstwie psychologicznej tej historii i cierpliwie czekałam na wydarzenia, które zakończą ten przydługi wstęp. Zakończenie jak najbardziej spełniło moje czytelnicze oczekiwania, więc mimo tych wcześniejszych niedociągnięć, tym wszystkim których nie zniechęciło to długie wprowadzenie serdecznie tę książkę polecam. 


OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję 
Wydawnictwu Znak



poniedziałek, 3 czerwca 2019

CZY JUŻ ZASNĘŁAŚ - KATHLEEN BARBER





"Mam do powiedzenia tylko jedno: wszystkie nasze problemy mają jeden wspólny mianownik. Moją siostrę"



"Czy już zasnęłaś" to debiut literacki Kathleen Barber. Sięgnęłam po ten thriller psychologiczny z ogromną ciekawością. Był on mianowicie porównywany do "Ostrych przedmiotów", książki, która zrobiła na mnie naprawdę wielkie wrażenie. Jak zawsze zasiadłam do lektury z otwartym umysłem. Czy było warto? Uważam, że tak.

Josie i Lanie są bliźniaczkami. Trzynaście lat temu w życiu dziewczynek (teraz już kobiet) wydarzyła się ogromna tragedia. Ich ojciec został zamordowany, a matka porzuciła je by wstąpić do sekty. Śledztwo i zeznania naocznego świadka - córki Lanie - pozwoliły za tę straszliwą zbrodnię skazać młodego, zbuntowanego siedemnastoletniego chłopaka, sąsiada rodziny, który miał to nieszczęście, że nie posiadał alibi na czas zbrodni. Wyrok skazujący - sprawa zamknięta. Aż do czasu, bo po latach dociekliwa dziennikarka radiowa Poppy Parnell postanowiła odgrzebać starą sprawę zabójstwa, dotrzeć do świadków tego wydarzenia, sąsiadów i znajomych rodziny. Jest bowiem ona święcie przekonana, że odbywający karę dożywocia Warren Cave nie jest winny przypisywanej mu zbrodni. Poppy tworzy wyjątkowe podkasty, w których przedstawia swoje przemyślenia, zamieszcza relacje z prowadzonego przez nią samą śledztwa i wywiady z ludźmi bezpośrednio zaangażowanymi w sprawę. Rozpętuje medialną burzę, której tematem jest głośne zabójstwo sprzed trzynastu lat. Wracają stare traumy, wzajemne pretensje, ale też i wątpliwości, których z każdym kolejnym podkastem jest coraz więcej. Pozorne szczęście Josie, mimo że zbudowane na kłamstwie, zaczyna się chwiać i grozi całkowitą katastrofą. Kobieta przyjeżdża do rodzinnego domu, do cioci, która ją wychowała i do siostry, której nie widziała dziesięć lat. Musi stawić czoła nie tylko wydarzeniom rozgrywającym się na jej oczach, ale i tym, które myślała, że już dawno zostały pogrzebane.

Kathleen Barber bez zbędnych wprowadzeń zabiera nas w sam środek rodzinnego dramatu, który tak naprawdę rozpoczął się trzynaście lat temu. W miarę rozwoju akcji autorka odsłania przed nami kolejne warstwy tej pogmatwanej historii. Tajemnice wychodzą na światło dzienne, a elementy skomplikowanej układanki wskakują na swoje miejsce. Pogmatwanych relacji rodzinnych nie sposób naprawić w kilka dni. Tym bardziej, że nadal w życiu sióstr królują niedopowiedzenia i niewybaczone żale. Bardzo mocnym elementem historii są podkasty i cała społeczna dyskusja, która po ukazaniu się każdego z nich się rozwija. To dzięki temu całość nabiera intrygującego charakteru. Czytelnik jest zaciekawiony rozwojem wydarzeń i wciągnięty w śledztwo już od samego początku książki. 

"Czy już zasnęłaś" to ciekawie skonstruowana powieść, która delikatnie podsyca nasze zainteresowanie, lecz emocje towarzyszące nam w trakcie czytania są raczej jednostajne. Brak w nim wydarzeń mrożących krew w żyłach czy niespodziewanych zwrotów akcji. To dramaturgia relacji rodzinnych jest tym co od samego początku wysuwa się na pierwszy plan. Mimo fascynujących podkastów miałam wrażenie, że na tle toczących się rozgrywek między siostrami, wyjaśnienie tajemnicy morderstwa ojca nikogo z tej rodziny tak naprawdę nie obchodzi. Chronienie tajemnicy jest ważniejsze niż życie niewinnie skazanego. Do czasu.

Literacki debiut Kathleen Barber jak najbardziej zasługuje na naszą uwagę. Zastosowanie formy podkastu i wplecenie w fabułę tego rozwiązania wydaje się rzeczą bardzo oryginalną. Także sam konflikt rodzinny wprowadzał do powieści lekki niepokój. I mimo, że największe zastrzeżenie mogłabym mieć do braku głębszej analizy psychologicznej postaci, to i tak uważam, że książka jest warta by po nią sięgnąć. 


OCENA: 7/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu Znak Literanova



poniedziałek, 13 maja 2019

ESCAPE ROOM - MEGAN GOLDIN





"Ten świat dzieli się na zwycięzców i przegranych - więc wybierz, do których chcesz się zaliczać. I nie myśl za wiele o tych, których po drodze wdepczesz w ziemię. Nie masz wobec nich żadnego długu. Sukces nie jest dla wrażliwych"

Po takie książki sięgam w ciemno. Uwielbiam tajemnice, napięcie towarzyszące rozwiązywaniu zagadki, sekrety, które w trakcie czytania wypływają na powierzchnię, a przede wszystkim uwielbiam odkrywać motyw sprawcy całego tego nieprzypadkowego przedsięwzięcia.

Do windy znajdującej się w nowo wybudowanym, lecz jeszcze nie oddanym do użytku biurowcu, wsiadają cztery osoby, czterech współpracowników prestiżowej firmy zajmującej się finansami, w której to pieniądz jest racją jej istnienia. Świat miliardowych interesów, luksusu i ludzi pozbawionych skrupułów. Dla kariery zrobi się tutaj wszystko, dla pieniędzy jeszcze więcej. Zwabieni podstępem do windy, pełniącej funkcję miniaturowego escape roomu Vincent, Jules, Sylvie i Sam, nawet nie przypuszczają, że własnie teraz przyjdzie im zapłacić za popełnione grzechy, ale nim to się stanie wszystkie ich brzydkie tajemnice wyjdą na jaw. Winda rusza, gra się zaczyna, stad nie ma ucieczki. Pierwszą wiadomością jest napis - "Witajcie w pokoju zagadek. Wasz cel jest prosty: wyjdźcie stąd żywi". Kolejne podpowiedzi pojawią się z czasem, ale czy pomogą w wydostaniu się, czy raczej wprowadzą jeszcze większy zamęt? Kto wpadł na ten makabryczny pomysł i dlaczego zamknął tę czwórkę w tej klaustrofobicznej klatce bez światła, internetu i możliwości ucieczki?

Wydarzenia ukazane w powieści opowiedziane są z dwóch różnych perspektyw - przeszłości i teraźniejszości. Wydarzenia dziejące się tu i teraz to wydarzenia z windy, przeszłość, to życie Sary Hall, byłej, nieżyjącej już pracownicy firmy, w której pracuje zamknięta w windzie czwórka. Od samego początku możemy się więc domyśleć, że jest ona w jakiś sposób powiązana z tą sytuacją, nie wiemy jednak w jaki i komu to zawdzięcza. W miarę rozwoju akcji sytuacja w windzie jest coraz tragiczniejsza. Brak współpracy, zazdrość, obwinianie się nawzajem i w końcu jawna wzajemna wrogość, dodatkowo podsycana  przez organizatora "korporacyjnej rozrywki", powoli zbliża nas do wielkiej katastrofy. Natomiast retrospekcja życia Sary, stopniowo odsłania nam kulisy tej makabrycznej zabawy. 

Ten perfekcyjnie skonstruowany i trzymający w napięciu thriller korporacyjny wciągnął mnie od samego początku. Nie mogłam się wręcz od niego oderwać. Zafascynowały mnie patologiczne osobowości bohaterów i sama kłamliwa atmosfera korporacyjnego świata i dużych pieniędzy. Być może gdyby autorka umieściła akcję powieści w innym środowisku i nieco ja złagodziła, otrzymalibyśmy przeciętny thriller psychologiczny, że sztucznie podkręcanym napięciem, a tak otrzymujemy historię, którą ani na chwilę mnie nie znudziła i która sprawiała, że z każdą przeczytaną stroną chciałam wiedzieć więcej i niecierpliwie wyczekiwałam finału.
Lee Child napisał o tej powieści, że jest fantastyczna i że jest jedną z jego ulubionych w tym roku. Nie wiem na ile możemy tej deklaracji wierzyć. Ja jestem jednak całkowicie przekonana, że "Escape room" zdecydowanie zasługuje na polecenie, jest to bowiem thriller, którego długo nie zapomnę.


"Zabawne, jak łatwo przychodzi nam niedostrzeganie rzeczy, których nie chcemy widzieć"

OCENA: 9/10  




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las



wtorek, 16 kwietnia 2019

CO O MNIE WIESZ? - MEGAN MIRANDA





"Lepiej być jak czysta kartka. Wtedy można być kimkolwiek. Albo nikim"

Leah Stevens jest dziennikarką, a właściwie jeszcze do niedawna nią była. Pisząc swój ostatni artykuł nie przypuszczała, że tragedia, która w związku z jego ukazaniem się rozegra, z dnia na dzień pozbawi ją chłopaka, pracy i dotychczasowego życia. Za namową współlokatorki Emmy Grey postanawia zacząć wszystko od nowa. Razem przeprowadzają się do małego miasteczka w stanie Pensylwania, gdzie Leah podejmuje pracę w szkole. Pewnego dnia niedaleko ich domu zostaje napadnięta kobieta, Bethany Jarvitz. Jej stan jest krytyczny. Nie ma żadnej rodziny i żadnych przyjaciół, za to bogatą kryminalną przeszłość i jest z wyglądu bardzo do Leah podobna. Kobieta jest przerażona sytuacją, tym bardziej, że już od dłuższego czasu odbiera głuche telefony i ma wrażenie, że jest obserwowana. Dodatkowo Emma od paru dni nie wraca do domu. Gdy Leah zgłasza jej zaginięcie uświadamia sobie, że tak naprawdę nic nie wie o swojej współlokatorce i nie ma żadnych konkretnych dowodów na to by Emma kiedykolwiek istniała. Czy Leah to wszystko sobie tylko wymyśliła, czy też może popada w obłęd? Czy jest sprawczynią niepokojących wydarzeń czy też niewinną ofiarą? Komu zatem może zaufać i czy znajdzie się choć jedna osoba, która uwierzy, że Emma naprawdę tutaj mieszkała?

Sięgając po powieść Megan Mirandy nie do końca wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać. Oszem opis okładkowy był bardzo zachęcający, ale przecież wszyscy doskonale wiemy jak to z opisami bywa. Sama ciekawa fabuła nie gwarantuje sukcesu, a ponieważ uwielbiam thrillery psychologiczne postanowiłam zaryzykować i dałam się bez reszty wciągnąć w intrygę stworzoną przez autorkę. Zagłębiając się stopniowo w historię, tylko jedno słowo cały czas siedziało mi w głowie. To ono oddawało całą atmosferę powieści i jednocześnie doskonale pasowało do postaci głównej bohaterki Leah. To słowo to "niepokojący". Ten niepokój towarzyszył mi już od pierwszych stron i nie opuścił do samego końca książki. Autorka z wielką wprawą stopniowo budowała napięcie, wprowadzając elementy nieufności i niedopowiedzeń. Myśli kłębiące się w głowie Leah, będące jednocześnie narracją, jej analizy sytuacji i jej wspomnienia, dodatkowo potęgowały uczucie lęku. Realność sytuacji i namacalna atmosfera zagrożenia sprawiały, że dawno żadna książka nie zrobiła na mnie takiego niepokojącego wrażenia. Dodatkowo autorka umiejętnie balansowała chronologią. Teraźniejszość przeplatana była wspomnieniami, które również były czytelnikowi dawkowane. Zdarzało się bowiem, że Leah nie do końca potrafiła odróżnić realne wspomnienia od urojeń. Zdarzało się także i tak, że i te wspomnienia z czasem się zatracały, dając nam niekompletny obraz rzeczywistości, były jak pęknięte lustro. Megan Miranda stworzyła powieść, która przyprawiała mnie o dreszcze. Bynajmniej nie za sprawą brutalnych i krwawych scen, bo tych praktycznie nie było, ale tej fantastycznie wykreowanej atmosfery lęku, która sprawiła, że nie odłożyłam książki, nim nie doczytałam jej do końca.

Fani thrillerów psychologicznych na pewno nie będą zawiedzeni, bo "Co o mnie wiesz?" to naprawdę powieść godna polecenia.


"To prawda, że czasami niebezpieczeństwo czai się 
w kimś, kogo niby dobrze znamy"


OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu Znak


niedziela, 14 kwietnia 2019

PACJENTKA - ALEX MICHAELIDES





"Wierzę, że wszyscy jesteśmy wariatami, tylko w różny sposób"

Szpital psychiatryczny do doskonałe tło wydarzeń, a gdy jeszcze mamy do czynienia ze zbrodnią, niestabilnym umysłem i zagadką prawie nie do rozwiązania, mamy ogromną nadzieję, że książka, którą właśnie zamierzamy przeczytać będzie wyjątkowa. Z takim nastawieniem zasiadłam do lektury "Pacjentki".

Alicia Berenson w chwili gdy zabiła swojego męża Gabriela, znanego fotografa, była cenioną i odnoszącą wielkie sukcesy malarką. Wszystko świadczyło przeciwko kobiecie. Została znaleziona sama wraz z ciałem męża, a na pistolecie widniały tylko jej odciski palców. Żadnych świadków, żadnych innych podejrzanych, żadnych odpowiedzi na zadawane pytania - Alicja bowiem zamilkła. Od momentu morderstwa nie wypowiedziała ani jednego słowa, nie wyraziła skruchy, nie broniła się też w sądzie, pozostała niewzruszona i milcząca. Kobieta uznana została za niepoczytalną i umieszczona w zakładzie psychiatrycznym. 
Na możliwość zatrudnienia w ośrodku, w którym przebywa milcząca Alicia, Theo Faber czekał od lat. Jego decyzja chęci przyjęcia pracy w tym upadającym szpitalu, który pozbawiony dotacji w każdej chwili może zostać zamknięty, była niezrozumiała. Theo nie mógł bowiem liczyć ani na zawodowy prestiż, ani na podwyżkę. Jednak mógł liczyć na coś zupełnie innego - na możliwość  pracy z Alicią Berenson i dowiedzenia się o przyczynie jej milczenia i powodach zamordowania własnego męża.
Autor już w pierwszym zdaniu pierwszego rozdziału w prostych słowach zapoznaje nas z sytuacją - "Alicia Berenson miała trzydzieści trzy lata, gdy zabiła męża". Jak do tego doszło i czy rzeczywiście ona była sprawczynią tej okropnej zbrodni dowiemy się z czasem. Akcja powieści toczy się trójtorowo. Pierwszą perspektywą jest teraźniejsze życie szpitala psychiatrycznego, w którym przebywa Alicia. Druga to pamiętnik kobiety, w którym opisuje wydarzenia mające miejsce w ostatnich tygodniach przed tragedią. Natomiast trzecim elementem są osobiste wspomnienia Theo. Z początku nie bardzo rozumiałam, dlaczego prywatne przeżycia lekarza zostają wplecione w zupełnie inną historię i dlaczego on a nie Alicia wydaje się być głównym aktorem tego przedstawienia, z czasem jednak wszystko pięknie się wyjaśniło. Alex Michaelides okazał się bowiem tak sprytnym i przebiegłym reżyserem tego spektaklu, że to co na początku wydawało się niezrozumiałe i wręcz niepotrzebne, na koniec okazało się niezbędnym elementem tej układanki. 
"Pacjentka" okazała się thrillerem zaskakującym. Jest tego typu książką, którą w trakcie czytania trudno jest odłożyć. Próbując rozwikłać tę zagadkę, sama miałam pewne podejrzenia co do zaistniałych wydarzeń i możliwych rozwiązań. Tym bardziej, że jak to zawsze bywa w tego typu powieściach, wszyscy wydaja nam się podejrzani. Ani życie naszych bohaterów nie jest idealne, ani osoby z ich otoczenia nie są kryształowi. Każdy z nich ma coś do ukrycia, każdy z nich przedstawia światu swoja inną twarz. Kłamstwa, intrygi, zdrada, gniew i wreszcie ostateczność - zabójstwo. Zarówno to fizyczne, jak i psychiczne - bo jak dowiadujemy się z tej historii, zabić człowieka można na wiele sposobów. Niestety z przykrością muszę przyznać, że zostałam bardzo sprytnie wywiedziona w pole. Takiego zakończenia nie brałam w ogóle pod uwagę. 

Nie pozostaje mi nic innego jak szczerze polecić "Pacjentkę". Dla wszystkich, którzy lubią takie historie to wręcz lektura obowiązkowa. 


"Niewyrażone emocje nigdy nie umierają. Zostają zakopane żywcem, aby powrócić później w znacznie gorszej postaci"

OCENA: 8/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu WAB

piątek, 12 kwietnia 2019

GRA W ŻYCIE - LEONA DEAKIN




"Ci, którzy nie czuli strachu bywali najbardziej przerażający"


Czworo obcych sobie ludzi znika nagle bez śladu. Elementem łączącym te zaginięcia jest dzień ich urodzin i pozostawiona na miejscu, w którym ostatnio przebywali, kartka urodzinowa z życzeniami z okazji pierwszych urodzin wraz z wiadomością skierowaną bezpośrednio do nich - Twój prezent to gra. Zagraj - jeśli się odważysz. Ponieważ jedną z zaginionych osób jest znajoma byłego agenta służb specjalnych a dziś detektywa Marcusa Jamesona, osobiście angażuje się on w rozwiązanie tej zagadki. O pomoc prosi swoja współpracowniczkę psycholog Augustę Bloom. Co łączy tych wszystkich zaginionych ludzi? W pierwszym momencie wydaje się, że absolutnie nic. W miarę zagłębiania się w sprawę, odkrywamy, że do gry zapraszane są tylko wybrane osoby, spełniające konkretne wymagania oraz, że ta zaginiona czwórka stanowiła tylko ułamek grupy osób, która odważyła się zagrać. Kto i dlaczego wysyła te tajemnicze zaproszenia i kim są wybrani ludzie? 

Leona Deakin rozpoczynała swoją zawodową karierę jako psycholożka, współpracując jednocześnie z policją. Jej doświadczenie zdobyte w prowadzeniu śledztw nie będąc zawodową policjantką, zaowocowały stworzeniem fantastycznego detektywistycznego duetu. Markus Jameson i Augusta Bloom współpracują ze sobą już od kilku lat. Pierwszy jednak raz śledztwo dotyka ich osobiście. Introwertyczna, zamknięta na ludzi i samotna Augusta od lat zajmuje się zagadnieniem osobowości psychopatycznej, z którą to jeszcze jako niedoświadczona psycholog dziecięca miała do czynienia przed laty. Tragiczne w skutkach przeżycia, których była pośrednio sprawczynią, ukształtowały ją. Również Markus, były agent MI6, nauczony funkcjonowania w świecie kłamstw, pozorów i tajemnic, nie do końca potrafi ułożyć sobie życie. Para głównych bohaterów jest stworzona idealnie. Z pozoru diametralnie od siebie różni, gdy jednak przyjrzymy się im z bliska to zobaczymy, że są doskonałym swoim uzupełnieniem. Są przyjaciółmi, partnerami, bliskimi sobie osobami, każdy z nich ma jednak swoje własne demony w szafie i niewidzialną granicę, której wzajemnie nie przekraczają.
W miarę rozwoju śledztwa Markus i Augusta nie tylko odkrywają zasady gry, ale także, z początku zupełnie nieświadomie, sami biorą w niej udział. Okazuje się bowiem, że historia życia zatacza koło, a coś co wydawało się tylko tragicznym wspomnieniem, było kłamstwem i nicią łączącą przeszłość z teraźniejszością.
Historia stworzona przez autorkę zachwyciła mnie od samego początku. Uwielbiam thrillery psychologiczne, niespokojne umysły, walkę z własnym ja. Również i w tym przypadku zafascynowałam się głównym tematem czyli psychopatią. Fabuła wciągnęła mnie od samego początku, jednak to zaburzenia osobowości były tym co najbardziej zafascynowało mnie w tej powieści. Mimo iż na długo przed zakończeniem domyślałam się rozwiązania całej historii, to jednak do samego końca czytałam ją z niegasnąca ciekawością. Uważam, że jest to jeden z lepszych debiutów jakie miałam przyjemność czytać w ciągu ostatnich miesięcy. Cieszę się również na kontynuację serii. Bowiem Wydawnictwo zapowiedziało, że jeszcze w tym roku ukaże się kolejna książka z doktor Augustą Bloom. 


"Istnieją też psychopaci tacy jak my - to nas przeciętni powinni się naprawdę bać. My nie tylko żyjemy w ich społeczeństwie, my nim sterujemy. I tak dobrze nam to wychodzi, że nikt niczego nie podejrzewa"


OCENA: 8,5/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Burda Książki




poniedziałek, 25 marca 2019

CZASAMI KŁAMIĘ - ALICE FEENEY





"Potrafię zagrać każdą rolę, w której obsadziło mnie życie. Znam wszystkie kwestie; bardzo długo je ćwiczyłam"


"Czasami kłamię", debiutancką powieść Alice Feeney chciałam przeczytać od bardzo dawna, gdyż dawno, żaden okładkowy opis nie zaintrygował mnie tak bardzo jak te krótkie zdania:

--- Nazywam się Amber Reynolds. Są trzy rzeczy, które powinniście o mnie wiedzieć: 1. Jestem w śpiączce. 2. Mój mąż już mnie nie kocha. 3. Czasami kłamię --

Amber Reynolds leży w śpiączce, w którą zapadła w wyniku wypadku samochodowego. Jej ciało nie reaguje, mózg natomiast żyje wspomnieniami, teraźniejszością i ..... kłamstwem. Usilnie próbuje sobie przypomnieć co się wydarzyło i kto jest odpowiedzialny za jej stan. Wspomnienia, luki w pamięci, kłamstwa, to wszystko przeplata się w umyśle Amber, stopniowo odkrywając niewielkie fragmenty przeszłości.
Alice Feeney w swojej powieści zastosowała formę teraźniejszej relacji oraz retrospekcji bliższej i dalszej. Bliższa, dziejąca się kilka dni przed wypadkiem, przeplatana jest z tą dalszą, czyli wpisami z pamiętnika, który prowadziła najbliższa przyjaciółka Amber, wtedy gdy obie dziewczynki miały dziesięć lat. Z czasem poznajemy ich dzieciństwo i wydarzenia, które na zawsze zmieniły ich życie. Stopniowo także poznajemy wszystkich bohaterów powieści - samą Amber, jej siostrę Claire i męża Paula, a także staramy się wyłowić z mroku wspomnień i niedopowiedzeń ich wzajemne relacje, nigdy tak do końca nie będąc pewnym co jest kłamstwem, a co nim nie jest. Wciąż szukamy odpowiedzi na pytania - kto i co doprowadziło do tragedii, oraz kim tak naprawdę są obie siostry i jakie łączą je relacje.
Autorce już od samego początku udało się mnie złapać w swoją sieć niedomówień. Zamknięta w umyśle Amber próbowałam za wszelka cenę odkryć prawdę dokładnie analizując sytuację, i kiedy już byłam pewna, że odkryłam  wszystkie jej tajemnice, to nowe wydarzenia uświadamiały mi w jak wielkim jestem błędzie. Do samego bowiem końca nie znamy całości tej historii, a finałowe strony powieści całkowicie wywracają nasze domysły do góry nogami.
"Czasami kłamię" to naprawdę bardzo dobry thriller, który porwie czytelnika od samego początku, ściśnie mocno i nie puści aż do finału. Sama historia jest bardzo ciekawa, a fakt, że nie możemy być pewni czy to o czym czytamy jest faktycznie prawdą, jeszcze dodaje jej smaczku. Przymus rozwiązania tej zagadki i doczytanie powieści do końca, był dla mnie silniejszy niż zmęczenie, a to chyba najlepsza rekomendacja.



"Historia jest lustrem, a my to tylko starsze wersje samych siebie; dzieci poprzebierane za dorosłych"


OCENA: 8,5/10



wtorek, 18 września 2018

OBSERWUJĘ CIĘ - TERESA DRISCOLL




"Nie wolno ci tak myśleć. Nie możesz brać sobie na barki ciężaru całego świata. Nie zrobiłaś nic złego. Nic, Ello. To ci mężczyźni. Nie ty. Nie możesz winą obarczać siebie"

Thriller psychologiczny to coraz częściej doceniany przeze mnie gatunek. Brak w nim krwawych pościgów, trupów ścielących się gęsto, nagłych i szybkich zwrotów akcji. Autorzy thrillerów psychologicznych zazwyczaj skupiają się na tym co ukryte w umysłach bohaterów, na ich myślach, które oplatając czytelnika niczym pajęcza sieć. Wątki kryminalne natomiast zdają się schodzić na dalszy plan. "Obserwuję cię" jest właśnie takim thrillerem, w którym to zbrodnia stanowi tło dla interesująco skonstruowanego studium psychologicznego życia dwóch obcych sobie rodzin, które połączyło jedno tragiczne wydarzenie.

Zaczyna się całkiem niewinnie. Ella Longfield będąc w pociągu jadącym do Londynu, przypadkowo przysłuchuje się rozmowie dwóch młodych dziewczyn z ledwo co poznanymi dwoma młodymi mężczyznami. Mężczyźni nie różnią się praktycznie niczym od innych dwudziestokilkuletnich młodych ludzi - są śmiali i hałaśliwi, do pociągu wbiegając dosłownie w ostatniej chwili. Każdy z nich trzyma w rękach czarny plastikowy worek na śmieci z nieznaną zawartością. Szybko wyjaśnia się powód posiadania przez nich tak oryginalnych rzeczy. Mężczyźni bowiem wyszli właśnie  z więzienia, a w workach  znajduje się cały ich osobisty dobytek. Ella jest matką nastolatka i jak każda matka reaguje na tę sytuację wewnętrznym sprzeciwem. Zdaje sobie sprawę, że znajomość byłych więźniów z nastolatkami nie może wróżyć niczego dobrego. Dziewczyny jednak świetnie się bawią w towarzystwie nowo poznanych osób. Nie proszą o pomoc, nie czują się nawet skrępowane tym spotkaniem, wręcz przeciwnie. Kobieta postanawia nie ingerować i opuszcza wagon, pozostawiając nastolatki ich własnemu losowi. Niestety, następnego dnia okazuje się, że jedna z tych dziewcząt, Anna, zaginęła. Ella zgłasza się na policję. Jednak gdy opinia publiczna dowiaduje się, iż to własnie ona była osobą, która mogła zapobiec dramatowi, jej życie zamienia się w koszmar, a ona sama otrzymuje tajemnicze anonimy z pogróżkami.
              
Całą historię zaginięcia Anny poznajemy w retrospekcjach i widzimy ją oczami różnych bohaterów. Autorka krok po kroku odkrywa przed nami tajemnicę tego tragicznego wieczoru i  przedstawia wydarzenia w roku, który po nim nastąpił. Poznajemy przyjaciół i rodzinę zarówno Anny jak i Elli. Koszmar bowiem nie dotyczy tylko i wyłącznie najbliższych ofiary, ale także świadka z pociągu i jej rodziny. Dręczona wyrzutami sumienia kobieta, dodatkowo atakowana anonimami, nie potrafi sobie poradzić w rzeczywistości, która ją otacza. Nikt tak naprawdę nie wie co stało się z dziewczyną, a trwające rok śledztwo również nie doprowadziło do wyjaśnienia sytuacji. Błędne wybory, intrygująca tajemnica, zagadka, której nikt nie potrafi rozwiązać, i kłamstwa niepozwalające normalnie żyć nieustannie splatają się ze sobą, tworząc atmosferę niepokoju i nieufności. Autorka wprowadza wciąż nowe tropy, które ostatecznie okazują się ślepymi ulicami. Tego bowiem co wydarzyło się naprawdę, nie domyśliłam się aż do samego końca.
"Obserwuję ci" to niewielka objętościowo powieść, którą czyta się naprawdę błyskawicznie. Krótkie rozdziały opisujące zdarzenia z perspektywy różnych osób, pozwalają czytelnikowi stopniowo łączyć pozornie niepasujące do siebie elementy w jedną całość i trzymają go w napięciu od samego początku aż po ostatnie strony. Autorka opowiada swoją historię miarowo, zręcznie manewrując emocjami, co rusz stawiając swoich bohaterów przed wyborami, które zmuszają ich to odsłonięcia przed światem skrywanych tajemnic. 

Książkę czytałam z prawdziwą przyjemnością i polecam ją wszystkim tym, którzy lubią tego typu historie. Myślę, że miłośnicy thrillerów psychologicznych nie będą zawiedzeni.


"Popełniłam błąd. Teraz to wiem"

OCENA: 8/10




czwartek, 12 lipca 2018

TRZECIA - MAGDA STACHULA




"Każdy ma swoją małą, ciemną piwniczkę, do której nie lubi schodzić, od której trzyma się z daleka. Ja czuję się teraz, jakby ktoś na siłę zamknął mnie w mojej i z zewnątrz zaryglował drzwi"

To już moje drugie spotkanie z twórczością Magdy Stachuli. Jej debiutancka powieść "Idealna" bardzo mi się podobała, po "Trzecią" sięgnęłam więc z dużą ciekawością, dając tym samym autorce ogromny kredyt zaufania. 
Już sama okładka intryguje. Czytając książkę raz za razem przyglądałam się tej tajemniczej kobiecie, wyglądającej zza uchylonych drzwi z niepokojem w oczach. Jest ona fenomenalnym dopełnieniem treści i tego uczucia, które towarzyszyło mi w trakcie czytania. Puszczając wodze fantazji mogę się domyślać, iż tą kobietą jest Eliza, psychoterapeutka po przejściach osobistych, która tak naprawdę do końca nie poradziła sobie z traumą przeszłości i jej, mówiąc w psychologicznym żargonie, nie przepracowała. Pewnego dnia ma wrażenie, iż jest obserwowana, kolejnego, że ktoś zrobił jej zdjęcie z ukrycia, że ją osacza i próbuje przestraszyć. W głowie Elizy zaczynają kiełkować nieprawdopodobne scenariusze. I wtedy w jej życie wkracza Borys, pół Polak, pół Rosjanin, przystojny, wysportowany gitarzysta, mężczyzna idealny. Eliza jest nim oczarowana, nie wiedząc jednak, iż to właśnie on, ów cudowny i tajemniczy mężczyzna ją wybrał, że to on na nią zastawił pułapkę, bo to właśnie ona jest trzecią na jego liście....

"Nie wierzę w durne gadanie, że to wszystko ma w życiu sens. Ale jednak niektóre chwile bywają chyba po coś"

Kim jest Lilianna? Pojawia się w książce w zasadzie na samym jej początku. Dojrzała, bogata bizneswoman. Kobieta nieszczęśliwa i samotna, raz za razem rozpamiętująca ostatnie lata swojego życia i wciąż obsesyjnie zakochana w Maximie, którego poznała na egzotycznych wakacjach, i z którym pewnego dnia straciła kontakt. Maxim zniknął a wraz z nim cały sens jej życia. Aż do dnia, w którym w Warszawie ponowie go ujrzała z kobietą, która była fizyczną kopią jej samej. I już wiedziała, że go odnajdzie.

Podobnie jak w swojej debiutanckiej powieści autorka zastosowała narrację wieloosobową. Główni bohaterowie: Eliza, Lilianna i Anton vel Borys, ukazują nam świat ze swojej własnej perspektywy. Zdarzenia ujęte w czasie czytelnik może ujrzeć pod różnym kątem. Z rozdziału na rozdział życie trójki bohaterów łączy się w zgrabną całość. To co początkowo wydawało się wyrwane z kontekstu, nabiera jasności i przejrzystości. Poszczególne elementy układanki, umieszczają się na właściwym miejscu. Nie można jednak powiedzieć, że mamy do czynienia z naiwną fabułą i schematycznym rozwiązaniem. "Trzecia" to doskonały thriller, którego głównymi filarami okazały się znakomicie skonstruowane pod względem psychologicznym postaci. Wraz z autorką zaglądamy w umysły naszych bohaterów, poznajemy ich lęki, obawy i myśli. Jesteśmy świadkami narodzin obłędu ze wszystkimi jego przerażającymi konsekwencjami. To własnie psychika ludzka jest głównym czynnikiem budzącym napięcie w trakcie czytania i to co może roić się w głowach innych ludzi. 
Fani gatunku na pewno nie będą zawiedzeni - ja absolutnie nie byłam.

"Każdy skrywa jakąś tajemnicę, bez wyjątku, każdy ma coś na sumieniu"

OCENA:8/10



sobota, 24 marca 2018

KOBIETA W OKNIE - A.J. FINN




 "Martwa, ale nie całkiem umarła. Obserwuję, jak wokół mnie toczy się życie, i nie mam siły, by się w nie włączyć"


Intrygujący tytuł, zachęcające blurby, okładka, którą widziałam na wielu zdjęciach zamieszczanych na Instagramie i sporo opinii zarówno zwolenników książki, jak i jej przeciwników. Takie wyzwania lubię najbardziej - skrajne czytelnicze emocje i równie skrajne oceny. Już nie raz i nie dwa przekonałam się, że to co innych nie porywa u mnie wzbudza zachwyt i odwrotnie. 
Anna Fox od miesięcy nie wyszła z domu. Całe jej życie to Internet, telewizor i aparat fotograficzny, za pomocą którego szpieguje sąsiadów. Dziesięć miesięcy temu, ta była psycholog dziecięca, zachorowała na agorafobię. Zaburzenie to jest odwrotnością klaustrofobii i charakteryzuje się panicznym, irracjonalnym lękiem przed przebywaniem na otwartej przestrzeni, przed wyjściem z domu czy ogólnie przed tłumem. Każdy dzień Anny wygląda podobnie. Rady udzielane na forum internetowym skupionym wokół ludzi chorujących na to samo zaburzenie neurologiczne co ona, gra w wirtualne szachy, namiętnie oglądane klasyczne czarno-białe thrillery, nauka francuskiego, ćwiczenia fizyczne, terapia psychiatryczna i leki psychotropowe popijane alkoholem - to jej codzienność. Odcięta od świata, znieczulona lekami i wypijanym litrami merlotem, żyjąca w kapsule wiecznego zamroczenia jest pewnej nocy, tak przynajmniej jej się wydaje, świadkiem morderstwa. Anna widziała jak jej sąsiadkę pchnięto nożem, tylko że nikt, łącznie z policją, nie chce w te jej zapewnienia uwierzyć. Makabryczna rzeczywistość czy wytwór jej wyobraźni? Prawda czy fałsz? 
Zdana na własne siły i umysł, który jak sama to określiła - dawniej może i przypominał segregator, ale dziś jest jak luźny plik kartek, które rozwiewają się przy byle przeciągu - sama postanawia rozwikłać tę zagadkę. Powoli, w miarę zagłębiania się w historię ostatnich miesięcy życia Anny, wiele luk i nieścisłości udaje nam się uzupełnić. Poznajemy jej życie i przyczynę choroby. Kibicujemy jej, współczujemy a czasem patrzymy na jej ruchy z politowaniem. 


Lubię w książkach tę atmosferę niepewności, niedopowiedzenia i świadomości istnienia cieni przeszłości, które kryją się w każdym kącie. Autor już od pierwszych stron powieści serwuje nam prawdziwą ucztę niedomówień. Zagłębiając się w czytaną historię, stopniowo zatracamy tę niewidzialną barierę między rzeczywistością a ułudą. Z łatwością dajemy się ponieść prądowi zdarzeń, nie do końca będąc pewnym czy w tej chybotliwej łódeczce jesteśmy bezpieczni i czy ktoś nią w ogóle steruje. Do samego bowiem końca nie byłam pewna czy podróż ta zakończy się sukcesem, czy spektakularna porażką. 

Stephen King na okładce "Kobiety w oknie" napisał tylko jeden wyraz - Nieodkładalna. Nie zawsze zgadzam się z blurbami, które znanymi nazwiskami autorów, zachęcają do zakupu tej czy innej pozycji, lecz w tym przypadku, gdyby nie mnóstwo poza czytelniczych obowiązków, nie odłożyłabym tej książki aż do ostatniej jej strony. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to jeden z lepszych debiutów jakie ostatnio czytałam. Mnie ta książka oczarowała.


"Czuję się zupełnie do niczego. Czuję się, jakbym poszła do kina, film się skończył, zapaliły się światła, wszyscy wyszli już z sali, a ja dalej tam siedzę i próbuję zrozumieć, co się właściwie wydarzyło"

OCENA: 9/10



sobota, 9 grudnia 2017

BAD MOMMY. ZŁA MAMA - TARRYN FISHER




"Obserwowałam ludzi, a potem chciałam tego, czego oni chcieli. Czy to ma sens? Chciałam wszystkiego ..."

Sięgając po kolejną książkę Tarryn Fisher spodziewałam się schematycznego thrillera psychologicznego z typowym stalkerem w roli głównej. Okazało się, że nie wszystko było takie schematyczne jak myślałam, i że pozornie normalni ludzie wcale takimi być nie muszą.
Jak to w powieściach Fisher bywa bohaterów jest niewielu. Mamy tutaj szczęśliwą, kochającą się rodzinę z małym dzieckiem i  sąsiadkę Fig, nową właścicielkę domu obok. Ale to nie przypadek, że Fig spotkała na swojej drodze Jolene, Dariusa i małą Mercy, ona ich wybrała. Wybrała dlatego, aby zmienić swoje nudne, nieudane życie w pełną radości i miłości przygodę. A jak tego dokonać? To przecież takie proste .... wystarczy być jak Jolene, mysleć i wyglądać jak ona, słowem mieć wszystko to co ma Jolene. W dobie portali społecznościowych, kiedy to ludzie pokazują ze szczegółami całe swoje życie światu, stworzenie nowej tożsamości nie jest trudne. Chowamy się za maskami, pokazujemy innym tylko tą starannie wybraną część siebie. Zdarza się, że nie znają nas nawet nasi najbliżsi.
Książka składa się z trzech części, z których każda podzielona jest na krótkie rozdziały. Pierwsza część opowiedziana jest z perspektywy Fig, druga z Dariusa, trzecią opowiada Jolene. Zdarzenia prawie nie nakładają się na siebie, ale sprawiają wrażenie przekazywania pałeczki następnemu narratorowi. Z czasem odkrywamy sekrety nie tylko Fig, ale także Dariusa i samej Jolene. Zanurzamy się w świat brudnych relacji i skrywanych tajemnic. Czytając książkę czułam niepokój, zastanawiając się jak wielu ludzi mnie otaczających to zakamuflowani psychopaci czy socjopaci. Żyjąc w złudnym cyber świecie zapominamy o rzeczywistości, która jak się okazuje nie zawsze bywa różowa. 
Książkę czyta się szybko i mimo tematyki całkiem przyjemnie. Lektura jednak wymaga ze strony czytelnika nieco koncentracji, gdyż autorka nierównomiernie rozkłada akcję w czasie. Czasami opisuje dzień po dniu życie swoich bohaterów, by następnie przeskoczyć o kilka miesięcy naprzód. "Bad mommy. Zła mama" to książka, która pozostanie w mojej pamięci na dłużej, polecam ją nie tylko fanom twórczości Tarryn Fisher, ale wszystkim tym, którzy lubią powieści z uczuciem niepokoju w tle.

"Fig rozdawała plastikowe kwiaty - tak doskonale imitujące żywe, że prawie dawaliśmy się nabrać. Jednocześnie zabierała różne drobne rzeczy, tak małe, że prawie się tego nie zauważało"

OCENA: 8/10