Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex Michaelides. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex Michaelides. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

PACJENTKA - ALEX MICHAELIDES





"Wierzę, że wszyscy jesteśmy wariatami, tylko w różny sposób"

Szpital psychiatryczny do doskonałe tło wydarzeń, a gdy jeszcze mamy do czynienia ze zbrodnią, niestabilnym umysłem i zagadką prawie nie do rozwiązania, mamy ogromną nadzieję, że książka, którą właśnie zamierzamy przeczytać będzie wyjątkowa. Z takim nastawieniem zasiadłam do lektury "Pacjentki".

Alicia Berenson w chwili gdy zabiła swojego męża Gabriela, znanego fotografa, była cenioną i odnoszącą wielkie sukcesy malarką. Wszystko świadczyło przeciwko kobiecie. Została znaleziona sama wraz z ciałem męża, a na pistolecie widniały tylko jej odciski palców. Żadnych świadków, żadnych innych podejrzanych, żadnych odpowiedzi na zadawane pytania - Alicja bowiem zamilkła. Od momentu morderstwa nie wypowiedziała ani jednego słowa, nie wyraziła skruchy, nie broniła się też w sądzie, pozostała niewzruszona i milcząca. Kobieta uznana została za niepoczytalną i umieszczona w zakładzie psychiatrycznym. 
Na możliwość zatrudnienia w ośrodku, w którym przebywa milcząca Alicia, Theo Faber czekał od lat. Jego decyzja chęci przyjęcia pracy w tym upadającym szpitalu, który pozbawiony dotacji w każdej chwili może zostać zamknięty, była niezrozumiała. Theo nie mógł bowiem liczyć ani na zawodowy prestiż, ani na podwyżkę. Jednak mógł liczyć na coś zupełnie innego - na możliwość  pracy z Alicią Berenson i dowiedzenia się o przyczynie jej milczenia i powodach zamordowania własnego męża.
Autor już w pierwszym zdaniu pierwszego rozdziału w prostych słowach zapoznaje nas z sytuacją - "Alicia Berenson miała trzydzieści trzy lata, gdy zabiła męża". Jak do tego doszło i czy rzeczywiście ona była sprawczynią tej okropnej zbrodni dowiemy się z czasem. Akcja powieści toczy się trójtorowo. Pierwszą perspektywą jest teraźniejsze życie szpitala psychiatrycznego, w którym przebywa Alicia. Druga to pamiętnik kobiety, w którym opisuje wydarzenia mające miejsce w ostatnich tygodniach przed tragedią. Natomiast trzecim elementem są osobiste wspomnienia Theo. Z początku nie bardzo rozumiałam, dlaczego prywatne przeżycia lekarza zostają wplecione w zupełnie inną historię i dlaczego on a nie Alicia wydaje się być głównym aktorem tego przedstawienia, z czasem jednak wszystko pięknie się wyjaśniło. Alex Michaelides okazał się bowiem tak sprytnym i przebiegłym reżyserem tego spektaklu, że to co na początku wydawało się niezrozumiałe i wręcz niepotrzebne, na koniec okazało się niezbędnym elementem tej układanki. 
"Pacjentka" okazała się thrillerem zaskakującym. Jest tego typu książką, którą w trakcie czytania trudno jest odłożyć. Próbując rozwikłać tę zagadkę, sama miałam pewne podejrzenia co do zaistniałych wydarzeń i możliwych rozwiązań. Tym bardziej, że jak to zawsze bywa w tego typu powieściach, wszyscy wydaja nam się podejrzani. Ani życie naszych bohaterów nie jest idealne, ani osoby z ich otoczenia nie są kryształowi. Każdy z nich ma coś do ukrycia, każdy z nich przedstawia światu swoja inną twarz. Kłamstwa, intrygi, zdrada, gniew i wreszcie ostateczność - zabójstwo. Zarówno to fizyczne, jak i psychiczne - bo jak dowiadujemy się z tej historii, zabić człowieka można na wiele sposobów. Niestety z przykrością muszę przyznać, że zostałam bardzo sprytnie wywiedziona w pole. Takiego zakończenia nie brałam w ogóle pod uwagę. 

Nie pozostaje mi nic innego jak szczerze polecić "Pacjentkę". Dla wszystkich, którzy lubią takie historie to wręcz lektura obowiązkowa. 


"Niewyrażone emocje nigdy nie umierają. Zostają zakopane żywcem, aby powrócić później w znacznie gorszej postaci"

OCENA: 8/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję 
Wydawnictwu WAB