Szukaj na tym blogu

środa, 12 czerwca 2019




"Leżałem i się marnowałem. Gniłem i malałem. Miałem trzydzieści dziewięć lat i zaczęły wypadać mi włosy. Kończyły się pieniądze, pomysły i rozmiar M. Nic mnie nie gnało, nic nie ciągnęło, nic nie zaprzątało i nic nie podnosiło. Nic nie słuchało i nic nie mówiło. Nic nie znaczyło"


"Teoria opanowania trwogi" to debiut prozatorski muzyka, wokalisty, autora tekstów i kompozytora Tomasza Organka. W tak genialnym umyśle muzycznym na pewno wiele się dzieje. Kłębiące się pomysły, analizy czy twórcze procesy muszą znaleźć swoje ujście. Czasami zamieniają się w tekst piosenki, czasami w genialną kompozycję, a czasami w książkę, potrzebują bowiem większej przestrzeni, aby nam się zaprezentować, wyfrunąć z duszy i zamienić w słowa.

Dziennikarz portalu plotkarskiego Borys ma 39 lat. Czuje się trochę zagubiony w otoczeniu młodych kolegów z branży, starający się mimo wszystko nadążyć za współczesną rzeczywistością, dogonić pędzące życie i sprostać oczekiwaniom szefa. Jest znudzony swoją egzystencją, rozczarowany życiem i pesymistycznie do niego nastawiony. Gdy traci pracę, na której tak naprawdę nigdy mu nie zależało, nie opada na dno, nadal żyje z dnia na dzień. Pewnego takiego nic nieznaczącego dnia Borys spotyka Niete, nie stroniącą od alkoholu, lubiącą luz, szaloną, wybuchową Anetę, swoją dawną miłość. Dziewczyna właśnie dowiedziała się, że zmarł jej ojciec. Prosi więc Borysa, by jej towarzyszył w podróży na pogrzeb. Podróży będącej początkiem niebezpiecznych wydarzeń a także odkrycia głęboko ukrytych tajemnic rodzinnych. Historią przepełnioną poszukiwaniem życiowego celu i pełną rozważań na temat kondycji polskiego społeczeństwa.
 
„Teoria opanowania trwogi” to książka podejmująca niecodzienne tematy, zawierająca rozważania na temat nieuchronności śmierci i lęku przed tym co nieuniknione. Książka pełna metafor, odwołań do literatury, filmu, muzyki.
Powieść Tomasza Organka to nie jest łatwa lektura, wymaga skupienia i refleksyjnego nastroju. Nie każdy bowiem i nie zawsze ma ochotę na rozważania egzystencjalne, na drobiazgową analizę duszy, na dotarcie do dna. „Teoria opanowania trwogi” to ambitna lektura. Czasami miałam wrażenie, że do niej nie dorosłam, mimo że rozważania głównego bohatera nie były mi tak do końca obce. Bliżej mi jest bowiem do pokolenia Borysa, niż współczesnych młodych gniewnych.
To nie jest książka na jeden wieczór i nie jest to książka dla każdego. Jeśli ktoś nastawia się na wartką akcję, pełną błyskotliwych dialogów to odrobinę się zawiedzie. Tutaj to raczej myśli, rozkładana na czynniki pierwsze codzienność i filozoficzne rozważania bohatera grają pierwsze skrzypce.
Czy mi się książka podobała? Jednoznacznie nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Nie żałuję, że ją przeczytałam i nawet na pewno wrócę do niej ponownie, by przeanalizować to co mi w niej umknęło, ale bywały chwile, że jako czytelnik czułam się odrobinę zagubiona i przytłoczona jej treścią.


OCENA: 6/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję
 Wydawnictwu WAB 

8 komentarzy:

  1. Czytałam już o tej książce dość skrajne opinie. Mam ją na półce, ale jeszcze jej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już trochę opinii na temat tej książki, ale mnie jakoś nie skusiły, żeby poznać tę debiutancką powieść ;). Chyba obecnie wolę lżejsze lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta lektura do łatwych i lekkich nie należy. Nie każdy zatem odnajduje się w takich klimatach - to całkowicie zrozumiałe :)

      Usuń
  3. zaciekawiła mnie twoja opinia o książce. Jeszcze jej nie czytałam ale jestem jej ciekawa. Dobrze jednak, że wiem na co mam się nastawiać, i że nie jest to lekka lektura dla zrelaksowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam pomóc :) Wierzę, że książka Ci się spodoba.

      Usuń
  4. W minioną środę uczestniczyłam w spotkaniu autorskim z Tomaszem. Książka już zakupiona i czeka na swoją kolej :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń