Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marginesy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marginesy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lipca 2018

ŻMIJOWISKO - WOJCIECH CHMIELARZ





"Prawdziwe było to, co ją otaczało. Niedoskonały mąż. Niedoskonałe dzieci. Niedoskonała praca i wreszcie jej własne, niedoskonałe życie"


Wojciech Chmielarz dał się poznać jako autor świetnych kryminałów, byłam więc bardzo ciekawa jak sprawdzi się w nowym gatunku, w thrillerze psychologicznym. Okładka stylem nawiązuje do serii kryminałów z Jakubem Mortką w roli głównej, więc początkowo myślałam, że będzie to kontynuacja cyklu, jednak jedno spojrzenie na okładkowy opis wyprowadziło mnie z tego błędu. 
Grupa trzydziestolatków, znajomych ze studiów i ich rodziny, spotykają się nad jeziorem, w gospodarstwie agroturystycznym, w niewielkiej wsi zwanej Żmijowisko. Spotkanie zaczyna się niewinnie, od pierwszych miłych rozmów i pierwszych wypitych kieliszków. Podczas jednej z takich zakrapianych imprez alkohol połączony z innymi używkami sprawia, że dawne urazy i skrywane latami pretensje wychodzą na jaw. Wszystkie tłumione dotychczas emocje miedzy małżonkami i ich znajomymi wybuchają jak fajerwerki na festynie. Sytuacja robi się naprawdę niebezpieczna. 
Kiedy rano skacowani i skłóceni ze sobą pojawiają się na śniadaniu okazuje się, że córka jednej z par - Kamili i Arka, 15 letnia Ada zaginęła w nocy. 
Tak naprawdę, mimo że w spotkaniu po latach uczestniczyło więcej osób, akcja powieści kręci się wokół dwóch par Kamili i Arka oraz Roberta i Adaomy, a także wokół gospodarzy. Spoglądamy na zaistniałą sytuację z trzech perspektyw. Dni pierwszego spotkania i czasu zaginięcia Ady (wtedy), z perspektywy powrotu na Żmijowisko ojca dziewczyny i jej poszukiwań dokładnie w rocznicę zaginięcia (teraz), oraz z perspektywy czasu rozgrywającego się pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami (pomiędzy). 

"Wszystko przez to miejsce, pomyślał, jest przeklęte. Bolała każda chwila spędzona tutaj"

W miarę rozwoju akcji autor stopniowo odsłania nam kulisy samej tragedii jak i czasu, który nastąpił po niej. Doskonale przedstawił on dramaturgię wydarzeń, zarówno relacje międzyludzkie jak i te rodzinne. I chyba tymi ostatnimi jestem najbardziej przerażona. Obraz pokolenia robiących kariery trzydziesto- i czterdziestoparolatków i tych, którzy wciąż muszę walczyć o utrzymanie się na powierzchni jest przerażający. Nastawieni na sukces, komercję, władzę i nieliczenie się z innymi, powoli zatracają własne człowieczeństwo. Brak porozumienia w związkach, nieszczere relacje międzyludzkie czy wreszcie brak kontaktu ze swoimi nastoletnimi, nie rozumiejącymi jeszcze świata dziećmi, mierzącymi się przecież z własnymi demonami, poniekąd przyczynia się do całej tej tragedii. Finał jest tylko wypadkową wszystkiego co zdarzyło się kiedyś, wtedy, teraz i pomiędzy.
W miarę czytania "Żmijowiska" stawałam się coraz bardziej niespokojna. Autor trzymał mnie w szachu i nie pozwalał na rozwiązanie zagadki zaginięcia Ady samodzielnie i przed czasem. Oczywiście, że miałam podejrzanego, nawet niejednego, jednak o tym co naprawdę wydarzyło się tej tragicznej nocy, dowiedziałam się dopiero czytając ostatnie strony książki. Finał okazał się naprawdę zaskakujący. 
Wojciech Chmielarz zaserwował nam ciekawą, z psychologicznej perspektywy historię, i do tego opowiedział ją naprawdę niebanalnie. "Żmijowisko" to thriller na naprawdę wysokim poziomie, który nie tylko mnie zaskoczył ale też i skłonił do refleksji.


"Tragedia w życiu nigdy nie wygląda jak w kinie, w kolorze i stereo"

OCENA: 9/10

niedziela, 24 czerwca 2018

PODPALACZ - WOJCIECH CHMIELARZ




"Na tym w końcu polegała ta praca: na ciągłym grzebaniu po łokcie w stosie śmieci z nadzieją, że tym razem wyłowi się coś cennego i na zadawaniu tysiąc razy tego samego pytania, licząc, że ktoś w końcu na nie odpowie"


To już moje drugie spotkanie z "Podpalaczem" i nie dlatego, ze pierwsze okazało się nieudane, o nie - po prostu po przeczytaniu ostatniego tomu serii o komisarzu Jakubie  Mortce - "Cienie", poczułam, że z miłą chęcią przeczytam jej początek jeszcze raz. Mam także cichą nadzieję, że Wydawnictwo Marginesy wyda w tej pięknej szacie graficznej kolejne tomy, bo mam wielką ochotę na jej kontynuację.
Warszawski Ursynów, mroźna, zimowa noc. W pożarze domku jednorodzinnego ginie biznesmen, a jego żona, była piosenkarka i celebrytka zostaje ciężko poparzona. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, niestety prawda okazuje się inna. Na osiedlu grasuje seryjny podpalacz, a willa Kameronów to nie jego pierwsze "dzieło". Kto i dlaczego podpala domy w tej właśnie dzielnicy? Jaki ma motyw i według jakiego klucza dobiera swoje ofiary? Tego wszystkiego próbuje dowiedzieć się komisarz Jakub Mortka, oficer Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw, który wraz ze swoim partnerem Darkiem Kochanem, bezkompromisowo przedzierają się przez kolejne warstwy zagadkowej i skomplikowanej sprawy. 
Wojciech Chmielarz stworzył bohatera, którego polubiłam od pierwszych stron powieści. Jakub Mortka, uparty, do bólu zaangażowany w swoją pracę policjant nie jest człowiekiem kryształowym. Wybuchowy, niecierpliwy, z kompletnie pogruchotanym życiem osobistym, nigdy nie zapomina jednak o tym, by nie przekroczyć tej niewidzialnej bariery, która dzieli  prawego człowieka i policjanta od ułudy korupcji i łatwego życia. Także codzienna praca policji przedstawiona została w sposób realistyczny, z jej całym okrucieństwem i dramatyzmem, zależnościami służbowymi, biurokracją i niechęcią otoczenia do stróżów prawa. Autor nie oszczędza czytelnika, ale też i nie epatuje przemocą niepotrzebnie, mam wrażenie, że każda część tej kryminalnej układanki jest w tym miejscu, w którym być powinna. Akcja powieści rozwija się płynnie i w odpowiednim dla siebie czasie. Nie mamy wrażenia dreptania w miejscu ani niepotrzebnej szarpaniny.
Ten rasowy kryminał polecam wszystkim, którzy doceniają w powieści niebanalną intrygę, dobrze skonstruowana fabułę i wyraziste postaci, a także tym, którzy kochają polskie kryminały, a twórczości Wojciecha Chmielarza jeszcze nie znają. 

"Potakiwanie, najgorsza z chorób, na które cierpi polska policja. Młodsi rangą potakują wyższym stopniem, żeby ułatwić sobie awans, nie robić wrogów i po prostu dla świętego spokoju. Tych, którzy mają swoje zdanie i do tego odwagę, żeby je wyrazić, jest niewielu"

OCENA: 8,5/10

czwartek, 21 czerwca 2018

ŚLEPY ARCHEOLOG - MARTA GUZOWSKA






"Archeolog niczego bardziej nie kocha jak dowodów, że ludzie stracili wszystko co mieli, że kamienie i pył pogrzebały to dla przyszłych pokoleń"

Praca archeologa jest niebywale fascynująca. To właśnie archeolodzy jako pierwsi odkopują, dotykają i opisują wygrzebane z ziemi cenne znaleziska. W słońcu, brudzie i trudzie godzinami trwają na swoich stanowiskach archeologicznych, mając nadzieję, że to właśnie dziś dopisze im szczęście, i że to właśnie oni będą mogli podzielić się ze światem rzadkim, historycznym skarbem. Marta Guzowska od ponad dwudziestu lat jest archeologiem, pracowała w najbardziej prestiżowych wykopaliskach świata i właśnie w środowisku archeologów umieściła fabułę swojej ostatniej powieści "Ślepy archeolog". Dzięki doświadczeniu zawodowemu autorki, świat przez nią wykreowany jest autentyczny i szczegółowy, a praca archeologa przedstawiona szczerze i bez zbędnego lukru.
Pierwsze co rzuca się w oczy po wzięciu książki do ręki jest jej tytuł. Brzmi jak oksymoron, bo jak można być archeologiem będąc osobą niewidomą. Okazuje się że można. Tom Mara jest przystojnym, pewnym siebie i może odrobinę pyszałkowatym archeologiem, szefem Kreteńskiego Centrum Badań Archeologicznych w Pachia Ammos. Jest profesjonalny, kocha swoja pracę i doskonale się w niej odnajduje, jest tylko jedno ale - Tom jest niewidomy - ślepy, jak zwykł o sobie mówić, od 18 roku życia. Nie przeszkadza mu to jednak ani w pracy, ani w życiu osobistym. Z doskonale wyćwiczona pamięcią i rozwiniętymi pozostałymi zmysłami, w otaczającym go świecie czuje się jak ryba w wodzie.


"To nieprawda, że ślepcy tęsknią za zmysłem wzroku. Nie można tęsknić za czekoladą, jeśli się jej nigdy nie jadło albo posmakowało tylko w dzieciństwie. Człowiek zapomina. Ja też już nie mogłem sobie wyobrazić, jak to jest widzieć"

Powieść pisana jest w pierwszej osobie, za czym osobiście nie przepadam, ale w przypadku tej właśnie książki akcja przedstawiona bezpośrednio przez niewidomego bohatera jest podwójnie fascynująca. Oprócz rozwijającej się stopniowo fabuły, czytelnik poznaje relacje zdarzeń z perspektywy osoby niewidomej, z wszystkimi detalami i odczuciami zmysłów, kompletnie pomijanymi, bądź wręcz niezauważanymi przez osoby wykorzystujące zmysł wzroku. Gdyby więc bohaterem książki był "widzący" archeolog, powieść Guzowskiej byłaby zwykłą, miłą lekturą, jednak nasz bohater i jego odmienna perspektywa na tragiczne wydarzenia, bardzo mnie zainteresowały. Tom mianowicie znalazł się w samym środku niebezpiecznej gry, która zaczęła się od znalezienia na terenie wykopalisk ciał polskich turystów, by stopniowo przerodzić się w pełen napięcia wyścig z czasem oraz walkę o własne życie i wyjaśnienie zagadki morderstw
Jak już wspomniałam ogromnym plusem powieści Marty Guzowskiej jest umieszczenie jej fabuły w środowisku archeologów i przedstawienie wydarzeń z perspektywy głównego bohatera. Autorka stopniowo buduje napięcie i co rusz miesza nam w głowach. Z pozoru niespieszna akcja z czasem nabiera rumieńców, by pod koniec zupełnie nas zaskoczyć. 
Lubiącym nieoczywiste zagadki kryminalne i oryginalnych bohaterów polecam "Ślepego archeologa" w, nomen omen, ciemno.


"W moim świecie muszę polegać na szczegółach pozwalających mi odróżnić jedna osobę od drugiej. Osobie widzącej trudno byłoby uwierzyć, że to takie pozornie nieznaczące drobiazgi: inna barwa głosu, inny zapach albo tkanina ubrania, która po poruszaniu wydaje inne dźwięki. Przyzwyczajamy się do tych drobiazgów. Traktujemy je jako coś oczywistego i z lenistwa nie wnikamy głębiej"



OCENA: 8/10



wtorek, 13 lutego 2018

CIENIE - WOJCIECH CHMIELARZ




To nie jest moje pierwsze spotkanie z komisarzem Jakubem Mortką. Kilka lat temu spotkaliśmy się niby przypadkiem. Ja nieśmiała miłośniczka książek, on rzetelny i prawy oficer Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw. Rozwiązywał wtedy zagadkę podpaleń i rujnował swoje życie osobiste. Mimo wszystko go podziwiałam, za styl pracy, za inteligencję, za odwagę i praworządność. Nie "widzieliśmy się" potem ładnych parę lat. Śledziłam jego karierę, gdyż co jakiś czas docierały do mnie wieści o kolejnych prowadzonych przez niego śledztwach, ale wstyd mi przyznać nie znałam szczegółów. Teraz dopiero zdaję sobie sprawę, że był to błąd, który jak najszybciej muszę nadrobić. Sięgnęłam  po "Cienie" z pewną niewiedzą tego co działo się w poprzednich tomach serii. Jest to bowiem kontynuacja niektórych wydarzeń opowiedzianych w "Osiedlu marzeń", czwartym tomie serii o komisarzu Mortce. Mając tego świadomość zaczęłam czytać powieść tak, jakby była to zupełnie odrębna historia. I po części taką jest. 
Już na samym początku czytelnik musi zmierzyć się z wieloma wątkami śledztwa. Zabójstwo córki i żony znanego warszawskiego gangstera, nagranie z ukrytej kamery gwałtu na młodym chłopaku oraz oskarżenie o to podwójne morderstwo przyjaciela Mortki podkomisarza Kochana, to dopiero początek fascynującej przygody jaka spotkała mnie na kartach tej powieści. Początkowo fabuła biegła dwutorowo, aby w pewnym momencie połączyć się w jedno. Siły łączą też Jakub Mortka i aspirantka Suchecka. Wspólnie postanawiają zmierzyć się z niemożliwym i stawić czoła tym, którzy teoretycznie byli nietykalni.
Nie jest to jednak tylko kryminał z ciekawą fabuła. Autor bowiem porusza w powieści także problem etyki zawodowej osób, którzy z racji wykonywanego zawodu powinni być nieskazitelni i absolutnie godni zaufania. Tak jednak nie jest. Układy, korupcja, brak wyraźnego podziału między dobrem a złem, kładą się cieniem na zawodzie i życiu prywatnym bohaterów.  Muszą oni zmierzyć się nie tylko z przestępcami, ale także dokonać wyboru między lojalnością a własnym sumieniem. 
Wojciech Chmielarz nie zafundował nam miałkiej powieści z przeciętnymi bohaterami. Od pierwszych jej stron czytelnik wprowadzony został w sam środek wydarzeń i pozostał w nim aż do samego jej końca. Czasami akcja pędziła na łeb na szyję, czasami zwalniała prawie do truchtu, jednak i wtedy nie czułam żadnego znużenia powieścią, wręcz przeciwnie, ciekawość tego co nastąpi była ogromna. Jak to dobrze, że ponownie pojawił się w moim życiu Jakub Mortka. Uważam, że jest to jedna z najlepiej wykreowanych postaci ostatnich lat. Wiele sympatii mam również dla Suchej, która ramię w ramię z komisarzem stawiała czoła przestępczemu półświatkowi. 
Jeśli znacie tę serię a nie czytaliście jeszcze "Cieni", koniecznie po nie sięgnijcie. Jeżeli natomiast nazwisko Mortka nic wam nie mówi, zacznijcie czytać od początku, od pierwszej powieści cyklu - od "Podpalacza".

OCENA: 8,5/10