Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 30 grudnia 2019

WŚRÓD REKINÓW - NELE NEUHAUS



Nele Neuhaus napisała swój pierwszy thriller finansowy dziesięć lat temu, ale dopiero w tym roku ukazał on się w Polsce. Ponieważ bardzo lubię kryminały tej autorki, to z naprawdę wielkim zainteresowaniem sięgnęłam po powieść "Wśród rekinów", licząc na to, że na ponad siedmiuset stronach znajdę historię, która pochłonie mnie bez reszty.

Alex Sontheim jest bankierem inwestycyjnym w Nowym Jorku, jednak młodej i pięknej kobiecie w finansowym świecie mężczyzn trudno jest się przebić. Pracuje bardzo ciężko by zasłużyć na uznanie, nieustannie walcząc o to by przebić szklany sufit. Dzięki swojej pracy i samodyscyplinie osiąga sukces, zostaje też zauważona przez Sergio Vitaliego, miliardera, który zaczyna ją adorować. Wiele osób ostrzega kobietę przed tą znajomością, w tym burmistrz Nowego Jorku Nick Kostidis. Alex z początku nie zwraca uwagi na plotki krążące wokół osoby Sergio, licząc na to, że znajomość z miliarderem otworzy przed nią niejedne drzwi,  z czasem jednak, gdy bliżej zaczyna przyglądać się jego finansom i dostrzega szereg nieprawidłowości, zaczyna rozumieć, że znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Akcja powieści zaczyna się w 1998 roku, a więc w czasach zupełnie różnych od tych współczesnych całkowicie opanowanych przez nowoczesną technologię. Inaczej też funkcjonuje dziś świat wielkich finansów. Jednak autorka potrafiła stworzyć tak doskonałe połączenie rozgrywek wewnątrz finansowego świata z wątkiem kryminalnym, że książkę czyta się z naprawdę wielkim zainteresowaniem. Jest ciekawie, mrocznie i niebezpiecznie, i nie tak znowu szybko, bowiem akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni trzech lat. W tym czasie uczestniczymy w finansowych przekrętach, w walce o wpływy, nielegalnych interesach i morderstwach. Zaglądamy do świata mafii i skorumpowanych urzędników. Słowem, jest ciekawie i wciągająco.
Nele Neuhaus stworzyła naprawdę wiarygodną historię, napisaną świetnym językiem, z dobrze wykreowanymi postaciami. Oczywiście, że zdarzały się i mniej emocjonujące momenty, które dawały odrobinę wytchnienia czytelnikowi, jednak całość prezentuje się naprawdę doskonale, jak na rasowy thriller finansowy przystało. Tym wszystkim, którzy z chęcią sięgają po tego typu powieści, "Wśród rekinów" spodoba się na pewno. Ci, którzy jeszcze nie wiedzą, czy thriller finansowy ich zaciekawi, polecam tę powieść także z uwagi i na to, że jest to solidna porcja doskonałej lektury, dzięki której będą mogli się przekonać, czy wykreowany przez autorkę świat finansowych przekrętów stanie się ich nowym czytelniczym odkryciem.

OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu Media Rodzina


piątek, 27 grudnia 2019

NA SZLAKU SZCZĘŚCIA - GRAEME SIMSION, ANNE BUIST



"Przeznaczenie mówi wprost do tych, którzy chcą słuchać"


Każdy z nas ma w swoim życiu takie chwile czy wydarzenia, które całkowicie zmieniają nasz sposób myślenia, a czasami zmieniają wręcz całe nasze życie. Jedni te zmiany losu przyjmują bez zastanowienia, inni potrzebują więcej czasu by rozliczyć się z przeszłością i otworzyć na nowe życie.
Camino de Santiago (Droga św. Jakuba) to droga, którą od stuleci przechodzą ludzie z całego świata, chcący zrozumieć siebie, doświadczyć duchowej przemiany, czy też uporać się z wewnętrznymi problemami. 
Zoe, niespełniona artystka, która przyleciała do Francji z Kalifornii, stoi właśnie na rozdrożu. Parę tygodniu temu jej świat legł w gruzach, została wdową z finansowymi problemami i brakiem pomysłu na swoją dalszą osobistą i zawodową przyszłość. Miała nadzieję, że pobyt u przyjaciółki mieszkającej w Cluny, pomoże jej zrozumieć ostatnie wydarzenia i ruszyć do przodu.  Martin, inżynier z Yorkshire, który zostawił za sobą traumatyczny rozwód i wciąż nierozwiązane osobiste problemy, od jakiegoś czasu wynajmuje pokój u przyjaciela w Clumy i także zastanawia się jak wreszcie uporządkować swoje życie by ruszyć do przodu. Oboje chcą więc zacząć nowy rozdział w swoim życiu i oboje, każdy z własnym celem, ruszają osobno pielgrzymim szlakiem Camino. Martin pragnie dotrzeć do samego końca trasy, do Santiago di Compostella w Hiszpanii, Zoe jako przystanek końcowy wyznaczyła sobie granicę francusko-hiszpańską. Przemierzając tę trudną trasę oboje mają nadzieję na to, że Camino ich zmieni, że zmieni całe ich życie i że pomoże zobaczyć to czego do tej pory nie dostrzegli, szansy na znalezienie nowej drogi.

"To nie droga jest trudnością, to trudności są drogą"

"Na szlaku szczęścia" to typowa powieść drogi. Mądra, klimatyczna i pouczająca historia o odnowie, odrodzeniu, przyjaźni i miłości. Jest typowym dziennikiem podróży, którą poznajemy z dwóch perspektyw - Zoe i Martina. Autorzy powieści, którzy w codziennym życiu są małżeństwem, dwukrotnie przemierzyli szlak Camino. Inspiracją do jej napisania były właśnie te dwie wyprawy i ludzie, których tam spotkali.  Zoe i Martin nie idą szlakiem pielgrzymkowym razem, jednak ich ścieżki co jakiś czas się przecinają. Z początku nieufni w stosunku do siebie, z czasem odkrywają, że wspólna podróż przybliża ich do siebie. Razem z pielgrzymami doświadczamy zarówno piękna wędrówki, jak i morderczych trudów, które wiążą się z tą wyprawą. Odczuwamy emocje, które towarzyszą wędrowcom i dogłębnie poznajemy problemy, z którymi muszą się oni zmierzyć w trasie. Droga którą przemierzają i ludzie, których spotykają na trasie, powoli zmieniają ich postrzeganie, zarówno własnej osoby, jak i wydarzeń z przeszłości. Inaczej już patrzą na swoje życie i inaczej już o swoim życiu myślą. 

"Na szlaku szczęścia" to książka, którą należy się delektować. Jest jak wspaniała potrawa, której smaku do tej pory nie znałam, a która z każdym kęsem zyskiwała moje uznanie. Zmusiła do refleksji i wyciszenia. Dla tych, którzy poszukują odpowiedzi na różne życiowe pytania jest to lektura obowiązkowa, tym, którzy lubią powieści drogi, przy czytaniu których czas płynie wolniej, serdecznie tę wyjątkową książkę polecam.


"Długa wędrówka może zmienić człowieka. Długa wędrówka może zmienić wszystko"

OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu Media Rodzina

niedziela, 22 grudnia 2019

DZIENNIK NOEL - RICHARD PAUL EVANS





"Jeśli trwasz w złości, to tak, jakbyś połknął truciznę i miał nadzieję, że umrze ktoś inny" 

Po książki Richarda Paula Evansa zawsze sięgam w ciemno. Nie czytałam wszystkich powieści, które wyszły spod jego pióra, ale te które poznałam zawsze wywierały na mnie wielkie wrażenie. Jest coś niesamowitego w słowach wyrażających uczucia a napisanych przez mężczyznę. Zazwyczaj historie o miłości, uczuciach, romansach czy związkach damsko-męskich opisują kobiety. Zazwyczaj, ale nie zawsze - Richard Paul Evans jest tego wspaniałym przykładem.

Życie Jacoba Churchera, pisarza, który odniósł wielki sukces, przypomina piękną powieść. Jego książki sprzedają się w milionach egzemplarzy, a na każdą napisaną przez niego historię czekają rzesze wiernych fanów. Ale życie Jakoba nie zawsze tak wyglądało. Pozostawiony przez ojca w dzieciństwie, wychowywany przez okrutną i chorą psychicznie matkę, opuszcza dom rodzinny w wieku siedemnastu lat, a właściwie zostaje z niego wyrzucony. Odchodzi nie oglądając się za siebie. Zostawia za plecami całą traumatyczną przeszłość i postanawia już nigdy nie wrócić do rodzinnego miasteczka. 
Jednak pewnego dnia Jacob otrzymuje wiadomość o śmierci matki i o testamencie, który ona pozostawiła. Wraca więc aby uporządkować sprawy spadkowe i raz na zawsze zamknąć ten rozdział swojego życia. Na miejscu okazało się, że nie jest to jednak takie proste. Porządkując zbierane przez całe życie przez matkę rzeczy i dokumenty odnajduje stary pamiętnik, napisany przez kobietę, którą Jacob od zawsze widywał w swoich snach. Postanawia ją odnaleźć, tym bardziej, że nie tylko on jej poszukuje. Pewnego dnia do drzwi domu puka młoda kobieta, która szuka swojej biologicznej matki. Wie tylko, że będąc z nią w ciąży mieszkała u rodziców Jacoba. Wspólnie postanawiają wyruszyć w podróż, która będzie przełomowa w ich życiu.


"Czułem się jak archeolog na wykopaliskach, który odkrywa przeszłość. Nie dokopywałem się jednak do przeszłości kogoś mi nieznanego, ale do swojej"


Dziennik Noel to przepiękna opowieść o tym co najważniejsze w życiu, o miłości, wybaczeniu i drugiej szansie, o pogodzeniu się z bolesną przeszłością i otwarciu na szczęście. Richard Paul Evans ponownie mnie zaczarował. Z ogromnym wyczuciem opowiedział historię życia Jacoba, stopniowo ukazując zmiany, które zaszły w duszy naszego bohatera. Razem z nim podróżujemy w przeszłość, śledzimy koleje jego losów, a dzięki pamiętnikowi Noel jesteśmy świadkami połączenia przeszłości z teraźniejszością. "Dziennik Noel" jest historią o miłości, ale ukazaną w wielu aspektach. Zarówno tej miłości romantycznej, która rodzi się nagle i niespodziewanie, jak i tej która trwa w człowieku mimo decyzji podjętych w przeszłości, ale też i takiej, która od dawna mieszka gdzieś w zakamarkach serca, zakurzona i zapomniana, czekająca na to by jej wybaczyć i  ponownie w nią uwierzyć.

Tych, którzy znają i lubią powieści Richarda Paula Evansa nie muszę specjalnie namawiać do sięgnięcia po tę wspaniałą opowieść. Tym, którzy jeszcze nigdy nie czytali historii stworzonych przez tego autora serdecznie zachęcam do ich poznania. "Dziennik Noel" to najbardziej osobista powieść autora. Mądra i wzruszająca, pełna ciepła i prawdy o nas samych opowieść, która na długo zostanie w mojej pamięci.

OCENA: 8/10



Za możliwość przeczytania powieści dziękuję 
Wydawnictwu Znak

niedziela, 8 grudnia 2019

ŚWIAT PO POWODZI - KASSANDRA MONTAG



Wizja naszej przyszłości, nierzadko zafundowana ludzkości na jej własne życzenie, jest zawsze wizją przerażająca. Jednak takie postapokaliptyczne scenariusze są jak najbardziej realne. Zanieczyszczenie środowiska, zmiany klimatyczne, które niosą ze sobą groźbę ocieplenia klimatu i w konsekwencji topnienie lodowców, nieuniknione, powolne podnoszenie się wód oceanicznych zakończone potopem, w wyniku którego giną prawie wszyscy mieszkańcy naszej planety to częsta wizja postapokaliptyczenej rzeczywistości. Kassandra Montag w swoim debiucie literackim właśnie taki świat nam zaprezentowała. Dramatyczną walkę o przetrwanie w brutalnej rzeczywistości. Systematyczne podnoszenie się przez lata wód, ostatecznie doprowadza do zalania prawie całej powierzchni Ziemi. Tylko jej najwyższe obszary pozostały niezalane i  są schronieniem dla ocalałych ludzi. Jednak nie wszyscy oni przebywają w takich właśnie miejscach. Twarda i niezależna Myra mieszka wraz z córeczką Pearl na niewielkiej łodzi. Schodzi na ląd tylko po to by wymienić się z innymi zapasami i informacjami. Dziewczynka nie jest jedynym dzieckiem kobiety. Siedem lat wcześniej gdy Myra była w ciąży z Pearl, a woda podchodziła coraz bliżej do ich domu, jej mąż Jacob zabrał ich pierworodną córkę Row i wywiózł motorówką w nieznanym kierunku. 
Pewnego dnia Myra odkrywa, że jej starsza córka żyje i jest przetrzymywana przez brutalny gang mieszkający na dalekiej północy. Wyrusza więc w niebezpieczną podróż, by odszukać i odzyskać Row, ale czy ta podjęta decyzja jest warta narażania na niebezpieczeństwo młodszej córeczki?  

Kassandra Montag w swej powieści nie tylko przedstawia apokaliptyczną wizję po powodziowej rzeczywistości, rozkłada też na czynniki pierwsze samo człowieczeństwo. Kiedy zaczęłam czytać "Świat po powodzi" nie przypuszczałam, że autorka zafunduje mi taki emocjonalny kołowrotek. Jesteśmy świadkami walki ludzkości o przetrwanie i ukazaniem się w całej okazałości mrocznej siły ludzkiej natury. Świat w którym przyszło żyć ocalałym jest światem okrutnym, niebezpiecznym i bezwzględnym. Światem, w którym przetrwają tylko najsilniejsi. Jednak nie jest to tylko opowieść o postapokaliptycznym społeczeństwie. Jest to przede wszystkim historia matki i wielkiej matczynej miłości. To opowieść o ludzkich dramatach i trudnych wyborach, a także o nadziei na lepsze jutro i wierze w drugiego człowieka. 

Historia opowiedziana przez Kassandrę Montag jest historią sprawnie i realistycznie napisaną. Zaciekawia, porusza emocje i skłania do refleksji. Jest jedną z tych powieści, która po przeczytaniu jeszcze dłuższą chwilę w nas pozostaje. Jeśli tak wygląda debiut literacki, to ja z wielką przyjemnością będę czekała na kolejne książki autorki.

OCENA: 8/10


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu HarperCollins


  

czwartek, 28 listopada 2019

OSTATNIA WDOWA - KARIN SLAUGHTER



Karin Slaughter to niekwestionowana królowa thrillerów, którą ja, aż wstyd się przyznać, odkryłam całkiem niedawno. Miałam jednak to szczęście, że książki autorki, które dotychczas  przeczytałam, jak najbardziej wpasowały się w mój gust literacki :) Z entuzjazmem sięgnęłam więc po "Ostatnią wdowę", która jak się później okazało, jest dziewiątą częścią cyklu z agentem specjalnym Willem Trentem w roli głównej.

Michelle Spivey zostaje uprowadzona z parkingu na oczach swojej jedenastoletniej córki. Nikt nie wie kto, dokąd i dlaczego porwał kobietę, która dotąd prowadziła raczej spokojne życie w związku z kobietą. Czy zajście to mogło być powiązane z pracą jaką wykonywała kobieta? Michelle  bowiem była pracownikiem naukowym agencji rządowej, specjalistką od chorób zakaźnych oraz oficerem w jednostce szybkiego reagowania. 
Niedługo po tym wydarzeniu zostaje porwana inna kobieta, lekarka sądowa Sara Linton, prywatnie dziewczyna agenta Willa Trenta, który robi wszystko by ją uratować. Co łączy obie uprowadzone kobiety?

Karin Slaughter wprowadza nas w akcję swojej powieści stopniowo. Pierwsze rozdziały są odrobinę monotonne, ale  przygotowują nas do przyszłych wydarzeń, które obserwujemy z kilku perspektyw, zarówno Willa jak i Sary, a także agentki Faith Mitchell, i które doskonale się uzupełniają, pozwalając mieć całkowity wgląd w opowiedzianą historię. Akcja rozgrywa się na przestrzeni kilku pełnych napięcia dni. Autorka nie rozpieszcza czytelnika, serwując mu wydarzenia pełne emocji. Dając jednak co jakiś czas szanse na złapanie oddechu. Nie ucieka przed kontrowersyjnymi tematami. Zabiera nas w świat pełen przemocy i okrucieństwa, podziałów rasowych, zagrożeń biologicznych i terroryzmu. Lubię w powieściach Karin Slaughter tą naprzemienność emocjonalną i to budowanie gruntu pod solidną akcję. W "Ostatniej wdowie" także nie zawsze czujemy się jak na karuzeli, czasami akcja zwalnia, a my wtedy możemy uspokoić emocje.

Ponieważ nie czytałam żadnej wcześniejszej części tej serii, po przeczytaniu "Ostatniej wdowy" postanowiłam, że w miarę czasowych możliwości będę nadrabiać te zaległości. Miałam trochę problemów z całościowym spojrzeniem na naszych bohaterów, na ich przeszłość i na historie, które ich ukształtowały, ale generalnie ta niewiedza nie przeszkadzała mi w lekturze. Ciekawa fabuła i dobrze wykreowane postaci sprawiły, że "Ostatnia wdowa" absolutnie mnie nie zawiodła, wręcz przeciwnie, tę książkę naprawdę dobrze się czytało.


OCENA: 7/10


Za możliwość przeczytania powieści dziękuję wydawnictwu 
HarperCollins