Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasz dom płonie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasz dom płonie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2019

NASZ DOM PŁONIE - BONNIE KISTLER




"Stare przysłowie mówi, że kiedy dom kłamcy płonie, nikt mu nie wierzy" 

Zastanawialiście się kiedyś nad istotą kłamstwa? Czy kłamstwo zawsze jest złe? A może istnieją rodzaje kłamstwa, które są potrzebne, które nikogo nie krzywdzą, a wręcz przeciwnie przynoszą korzyść lub mogą kogoś ochronić przed krzywdą? Trudny dylemat, prawda? Kłamstwo to kłamstwo, ale czy aby na pewno wszystko jest takie proste, jak nam się wydaje? Uwierzcie mi, że nie. Opowiada o tym ta historia, bo właśnie od kłamstwa wszystko się zaczęło...

Leigh i Peter oraz ich dzieci z pierwszych małżeństw, tworzą  od kilku lat bardzo kochającą się rodzinę patchworkową. Wzajemne relacje dzieci Petera i Leigh, a także samych rodziców w stosunku do nich, są naprawdę wyjątkowe zważywszy, że nie łączą ich ze sobą żadne więzy krwi. Wszyscy oni wierzą, że najważniejsza jest rodzina, którą razem zbudowali, ten szczęśliwy, solidny, pełen miłości i zaufania dom. Byli przekonani, że tak już będzie zawsze. Niestety, pewnej zimowej nocy wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło ich życie. Syn Petera Kip, będąc pod wpływem alkoholu, spowodował wypadek samochodowy, w którym uczestniczyła też córka Leigh, czternastoletnia Chrissy. To co początkowo miało charakter głupiego nastoletniego wybryku, na drugi dzień zmieniło się w poważne przestępstwo. W wyniku urazu głowy spowodowanego wypadkiem Chrissy umiera, a o jej śmierć oskarżony zostaje Kip. Ten fakt powoduje, że chłopak zmienia swoje zeznania dotyczące wypadku, a jedyną osobą, która mu wierzy jest jego własny ojciec. Kłamstwa i wzajemne oskarżenia, solidnie zatrzęsły domem. Dla każdego z rodziców, jego własne dzieci okazały się najważniejsze. Nagle dwie rodziny stanęły po dwóch różnych stronach barykady. Już nie byli jednością, wszystko się rozpadło - byli jak ocet i olej, mimo że nadal w jednym pojemniku, to jednak osobno -  olej na górze, ocet na dole. 

"Nasz dom płonie" to niesamowity debiut literacki Bonnie Kistler, która nim odkryła w sobie pisarską pasję była prawniczką. Fakt ten jest wyczuwalny na każdej stronie książki. Autorka bowiem od samego początku zaprasza czytelnika do uczestnictwa w tej skomplikowanej historii i zachęca do opowiedzenia się po którejś ze stron. Czytając tę powieść miałam wrażenie, że uczestniczę w procesie sądowym poza murami sądu. Wzajemne oskarżenia, próby udowodnienia kłamstwa przez strony przeciwne, czy brak wiary w słowa osób, które jeszcze niedawno były nam najbliższe, doskonale pokazywały jak cegła po cegle dom, który jeszcze niedawno był schronieniem dla nowej rodziny, jest trawiony przez ogień rozpaczy, żalu i nieufności. Doskonale stworzone portrety psychologiczne bohaterów, solidnie zbudowane ich wzajemne emocjonalne relacje, a także nowe fakty, które autorka nam stopniowo przedstawiała sprawiały, że nie potrafiłam się opowiedzieć po żadnej ze stron. Jak kibic na meczu tenisowym potrafiłam tylko śledzić wydarzenia rozgrywające się przede mną wodząc oczami za piłką, która znajdowała się raz po jednej, raz po drugiej stronie boiska. Z jednej strony rozpacz matki, która straciła swoje dziecko. Córeczkę, która miała całe życie przed sobą. Z drugiej walka ojca o syna, którego życie, gdyby skazano go za spowodowanie śmierci Chrissy, także mogło się skończyć. 

"Skierowali się w przeciwne strony, ona do samochodu, a on do pikapa. Ona do swojego dziecka, a on do swojego"

"Nasz dom płonie" to mocna, pełna emocji historia rodziny, która pewnego dnia musi dokonać wyboru. To opowieść o ogromnej stracie, śmierci, tęsknocie i żałobie, walce o własne dziecko, kłamstwie, moralnych dylematach, poczuciu winy i o tym jak miłość do zmarłych, gdy się jej na to pozwoli, zabija powoli miłość do żywych. 

Z początku myślałam, że mam do czynienia z typową powieścią obyczajową, jednak autorka nie poprzestała na tylko jednym gatunku. Mamy tutaj i dramat sądowy, i elementy thrillera psychologicznego. Szczególnie pod koniec akcja książki dramatycznie przyspiesza, a wszystkie wątki poboczne, wprowadzane przez autorkę przez całą powieść, nabierają sensu. "Nasz dom płonie" jest historią, która pozostanie w nas jeszcze długo po jej przeczytaniu. Ładunek emocjonalny powieści jest ogromny, a tematy w niej poruszane do łatwych nie należą. Poruszająca, piękna, mądra, ale i niełatwa. Angażująca czytelnika, wciągająca od samego początku w wir wydarzeń, zadająca pytania i prowokująca. Zadecydowanie warta polecenia.

OCENA: 8/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona